Zestaw kaw do smakowania w kawiarni na Bali w Indonezji

Kawa Kopi Luwak na Bali – Indonezja

Gdy Michał z Ewą pili grzańca i opychali się  trdelnikiem w Czeskiej Pradze, my z Magdą lądowaliśmy na Bali w Indonezji.
O tym dlaczego nasza wizyta na wyspie wulkanów, prawie do samego końca wisiała na włosku a także o innych naszych przygodach na niej, opowiem niebawem. Dziś skupię się na kawie a zwłaszcza tej osławionej i niemal mitycznej Kopi Luwak, którą wypala się właśnie tutaj.

Historia kawy na Bali nie jest długa, pierwsze plantacje na wyspie pojawiły się dopiero na początku XX wieku. Wcześniej uprawiano ją na pobliskiej Lombok a jeszcze wcześniej na Sumatrze i w pozostałych częściach Indonezji.
Pamiętacie artykuł o tym jak bardzo brakowało nam dobrej kawy w Malezji? Tu na Bali sytuacja ma się zgoła inaczej. Dobrą kawę możemy wypić na każdym kroku. Lokalnie uprawiana arabika wypalana jest na miejscu i po zmieleniu trafia do filiżanek na naszych stołach. Zwyczajowo pije się ją tak samo jak u nas w Polsce – „z piachem”. Jedyną różnicą jest grubość mielenia, ta Balijska to kawowa mąka. Po dokładnym zmieleniu dla pewności odsiewa się ją przez bardzo gęste sita i dopiero wówczas trafia do dzbanków. Pije się czarną, mocną, ewentualnie z cukrem i chyba tylko turyści proszą by dodać do niej mleko.

Życie nie jest lekkie gdy twoja kupa warta jest fortunę. W wielu przypadkach schwytane Luwaki karmione są wyłącznie owocami kawy co doprowadza z czasem do ciężkich chorób i często kończy się śmiercią zwierzęcia.
Życie nie jest lekkie gdy twoja kupa warta jest fortunę. W wielu przypadkach schwytane Luwaki karmione są wyłącznie owocami kawy co doprowadza z czasem do ciężkich chorób i często kończy się śmiercią zwierzęcia.

Prawdziwym jednak celem naszych poszukiwań jest legendarna „Kopi Luwak”. Słowo kopi oznacza po prostu kawę a Luwak to zwierzak żyjący w Indonezji, inaczej zwane Cywatą lub Łaskunem. Wygląda trochę jak połączenie lisa z kotem albo wiewiórką i mimo, że wydaje się słodki, jest agresywny i lepiej omijać go z daleka gdy spotkacie go na swojej drodze.
Co jakieś futerkowe zwierzę ma wspólnego z kawą zapytacie? Otóż podobnie jak my, on ją uwielbia. Gdy dla nas pali się ją i zalewa wrzątkiem, Łaskun zjada owoce kawowca w całości i na surowo. Wybiera najlepsze, czerwone i najbardziej dojrzałe, opycha się niemi a potem trawi miękki, soczysty miąższ.

Kawa Kopi Luwak 

Po całym procesie pozostają lekko sfermentowane ziarna kawy. Gdy zwierzę robi kupę, Balijczycy odszukują ją, oczyszczają i zdobyte w ten sposób ziarna poddają dalszej, tradycyjnej już obróbce. Trudno w to uwierzyć ale za kilogram, pochodzących z tyłka Łaskuna ziaren, ludzie płacą nawet 1 000 euro.
Czy kawa po takich przejściach warta jest swojej ceny i czy jej legendarny smak faktycznie jest tak niepowtarzalny? Tego właśnie chcieliśmy się dowiedzieć gdy odwiedzaliśmy jedną z licznych na wyspie plantacji.

Kopi Luwak z Bali. Kolor ziaren kawy wydobytej z odchodów Luwaka ma specyficzny ciemny kolor
Kolor ziaren kawy wydobytej z odchodów Luwaka ma specyficzny ciemny kolor

Na początku przygody Indonezyjczyków z kawą Luwak, proces pozyskiwania strawionych ziaren odbywał się w pełni naturalnie. Radosne Luwaki zjadały ziarna kawy a gdy wydaliły niestrawione nasiona te wpadały w ręce kręcących się po dżungli zbieraczy. Kawa była świetnej jakości gdyż zwierzęta są wybredne i zjadają tylko te naprawdę dobre owoce.
Dziś gdy ceny są tak nieprzyzwoicie wysokie, łaskuny trzyma się w klatkach i karmi wyłącznie owocami kawowca, nie baczą na to, że z natury zwierzęta te są wszystkożerne! Taki „przemysłowy” system pozyskiwania nasion odbija się negatywnie na produkcie. Pomimo tego jednak, że jakość słynnej kawy wyraźnie się pogorszyła, chętnych by płacić za nią krocie wciąż nie brakuje.
Mieliśmy okazję wypić filiżankę tej legendarnej kawy i powiem szczerze hmm, świeżo zmielona, dobrej jakości „zwykła” czarna jest równie dobra. Do testów podano nam filiżankę tej drogiej a po drugiej stronie postawiono jakąś zwykłą, która smakowała … pamiętacie czasy gdy piło się dolewki? Z dzieciństwa pamiętam gdy kawa była jeszcze dobrem luksusowym, mama z ciotkami dolewały  wrzątek do szklanki z fusami po kilka razy. I tak właśnie smakowała ta podana jako porównanie do Luwak. Cel oczywiście marketingowy by pokazać jak wilka jest różnica pomiędzy nimi.  Nie daliśmy się oszukać i mogę śmiało powiedzieć, że na pewno nie zostaliśmy wielkimi fanami Indonezyjskiej Kopi. Nawet jeżeli jesteście smakoszami to pewien jestem, że potraficie przygotować sobie ulubioną, perfekcyjną małą czarną bez uciekania się do gów…ch sposobów poprawienia jej smaku.

Filiżanka kawy Luwak z Bali wygląda niepozornie ale warta jest krocie
Filiżanka kawy Luwak z Bali wygląda niepozornie ale warta jest krocie

 

Na plantacji Bali Pulina, której byliśmy gośćmi proces karmienia Łaskunów odbywa się w sposób jak najbardziej zbliżony do tego zachodzącego w naturze. A więc zwierzęta mają spore wybiegi i podaje się im zróżnicowane jedzenie. Mówi o tym certyfikat na ich opakowaniach. Niestety jesteśmy w Indonezji i nikt tu niczego nie kontroluje. Dlatego też nawet kawa znaleziona na lokalnych bazarach ma podobne certyfikaty i jest dumnie opisana: „100% wild – civets are never caged or force-fed” w co nie chce mi się wierzyć.

Plantacja Bali Pulina

Wizyta na plantacji dała nam możliwość zapoznania się z całym procesem jaki musi przejść ziarno kawy nim trafi do filiżanki.
Lecz nie tylko kawą plantacja żyje. Muszę wspomnieć o fantastycznych widokach jakie możemy podziwiać z tarasów na dolinę gdzie uprawia się poza kawą, ryż i wszelkie owoce. By było jeszcze przyjemniej pracownicy podali nam do degustacji wywary w różnych smakach, nawet tak przedziwnym jak imbirowy!

Tradycyjna metoda wypalania kawy Luwak na Bali
Tradycyjna metoda wypalania kawy Luwak na Bali

Szansa na to, że Indonezyjczycy zrezygnują z hodowli biednych zwierząt jest niewielka. Potężny odbiorca, czyli Stany Zjednoczone Ameryki na pieńku wykupują każdą ilość Kopi Luwak bez względu na cenę.
Dla nas kawa z Bali będzie na pewno wielką ciekawostką i niczym więcej.

I to by było na tyle, a teraz czas na kawę 🙂


 

 

Piotr Kiżewski, autor artykułów, fotograf , Nasze Szlaki
Z całych sił podróżnik. Autor artykułów i zdjęć dla bloga podróżniczego Nasze Szlaki. Z zamiłowania fotograf i łowca przygód.

16 thoughts on “Kawa Kopi Luwak na Bali – Indonezja”

  1. Sprawdziłam cenę tej kawy w kafejce w Gdyni i powiem że chyba poszaleli. Za filiżankę prawie 50 złotych szaleństwo!

  2. Już mi się ciśnienie podniosło – nie akceptuję żadnej formy znęcania się nad zwierzętami :-(((((/////grrrrrr……..

    A picie kawy z g…..a uważam za debilizm. Poza tym kawę lubię .

    1. Zabawne są te ą.. ę… zmanierowanych blogerów. Kawa Luwak ciśnienie podnosi biedaczce, oj jak mi przykro i smutno z tego powodu.
      Trochę historii zatem: Już Marco Polo po wizycie w Chinach pisał o kawie i o pewnym jej gatunku “w sposób dziwny pozyskiwanym”. Od tysięcy lat ludzie ujeżdżają konie, hodują bydło, zabijają dla futer i mięsa. Ale teraz na szczęście pojawiła się Iwona i swoim oburzeniem w internecie uratuję biedne, futrzane luwaki, aby źli i podli ludzie nie wybierali ziaren kawy z ich kupy.
      Oto drodzy państwo prawdziwa bohaterka.
      A poza tym też lubię kawę. Jeżeli ta wybrana z g…na jest tak dobra jak piszą to też będę ją lubił, amen.

  3. Przepiękne zdjęcia 🙂 🙂 Wiele slyszałam o tej kawie, acz nie miałam przyjemności jej jeszcze posmakować.

  4. Z ciekawości to bym posmakowała. Trochę nie rozumiem aż takiego larum na rzecz tych zwierzaków. Oczywiście że hodowle nie są przyjemne ale tu na miejscu jemy mięso pozyskiwane od zwierząt trzymanych w potwornych warunkach. To samo mleko, jajka itp. Wygodniej jest rozczulać się nad zwierzakiem tysiące kilometrów od nas zajadając się schabowym u mamy albo kurczakiem w KFC.

  5. We wszystkim, co pokrywa taaki marketing coś mi śmierdzi a w przypadki Kopi to łooo 🤑🤣Fajnie, że utwierdziliście mnie w tym. A tak wogóle jest 1.1.18 i Życzę samych pięknych chwil na szlaku🥂
    Ps. Madzia wyglądasz ślicznie❤️

    1. Kawa w sumie dobra ale nie tak dobra jak można by przypuszczać słysząc te wszystkie legendy o niej.
      My również życzymy Wam wszystkiego dobrego i mamy nadzieję, że będzie okazja w tym roku by spotkać się i może posmakować kolejnego trunku 🙂
      A teraz, skoro już o tym mowa to idziemy na kawę, tym razem balijską mmmm pycha 🙂

  6. Jestem miłośniczką czarnej kawy i bardzo jestem ciekawa smaku tego cuda. Uważam się za smakosza więc może poczuła bym różnice ? A może nie ? Kiedyś spróbuje 🙂

      1. Uwierz że ludzie nie za takie rzeczy płacą i to sporo.
        Wesołych Świąt i oby było nas stać na taką kawę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *