Zamek Nachod leży na pograniczu polsko-czeskim.
Od dawna nie miałem okazji odwiedzić i opowiedzieć o ciekawym zamku lub warowni, a przecież są to moje ulubione miejsca, do których ciągnie mnie od dziecka. Na szczęście ostatnio trafiła się niebywała okazja, by podczas niespodziewanej wizyty w Czechach wpaść na Zamek Nachod, leżącego na pograniczu z Polską. W artykule poniżej opowiem Ci o pięknej czeskiej twierdzy oraz o wrażeniu, jakie na mnie zrobiła. Poza tym znajdziesz tu sporo informacji, które pozwolą lepiej przygotować się do wyjazdu.
Zamku Nachod i jego bogata historia



Zamek Nachod zbudowano w wieku XIII, a jego głównym zadaniem była obrona szlaku handlowego prowadzącego do Polski. Nie sposób w tak krótkim artykule opowiedzieć Ci o tym, kto zbudował zamek i kto go rozbudował w następnych wiekach, historia zabytku jest tak bogata, że musiałbyś brnąć przez historyczne dane godzinami. Dlatego dbając o twój i mój czas, opowiem dziś jedynie o dwóch rodach związanych z zabytkiem, których obecność czuć najbardziej na zamkowych korytarzach.
W roku 1634 posiadłość wraz z otaczającymi ją terenami przypadła jako wynagrodzenie Ottavio Piccolominiemu. Włochowi, dzięki któremu upadł „spisek” mający na celu rzekome obalenie cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego, a polegało to na tym, że po prostu Otto brał udział w haniebnym mordzie na oponencie politycznym Ferdynanda II Habsburga na niejakim Wallensteinie i jego przybocznych, między którymi był Adam Erdman, właściciel zamku Nachod. Jak „wielki” musiał być to wyczyn, skoro Wallenstein nie podnosił się z łoża, bo przechodził ostatnią fazę kiły. Ot taka europejska „Moda na sukces”, która dla jednych zakończyła się sromotną klęską, a dla drugich była trampoliną ku lepszemu życiu.
Za wspomniane zasługi cesarz nagrodził Ottavia buławą marszałkowską, ogromną sumą pieniężną 100 000 guldenów i właśnie pozbawioną właściciela posiadłością Nachod. Od tego momentu to właśnie ród Piccolomini rozpoczął rządy w Nachodzie, które trwały do roku 1783. Kolejnym nietuzinkowym właścicielem zamku był Petr Biron, którego życiorys posiada zarówno gigantyczne sukcesy, jak i równie wielkie porażki. Dzięki swojemu ojcu zyskał wykształcenie na najwyższym światowym poziomie i wszystko wskazywało na to, że jego kariera potoczy się, jak z bicza strzelił, ale jak to zazwyczaj bywa, łaska pańska na pstrym koniu jeździ. W 1740 roku po spisku dworskim Anny Leopoldowny ród Bironów popadł w niełaskę i został zesłany na Syberię na kolejne 22 lata.
Dopiero po objęciu tronu przez Piotra III Biron został rehabilitowany i mianowano go generałem jazdy rosyjskiej. Gdy w końcu Bironowie odzyskali należną im pozycję, rozpoczęli powiększanie swojego majątku i tak w 1792 roku zakupili państwo nachodzkie, którym władali jeszcze przez kilka dziesięcioleci. Co ciekawe majątek powiększali tak skutecznie, że już niedługo byli jednym z najbogatszych europejskich rodów.
Jak dotrzeć do zamku w Nachod w Czechach




Miasto Nachod to jedno z tych miejsc, do których nawet ślepy z kulawym by trafili. Poważnie. Prowadzi do niego najprostsza droga, jaką możecie sobie wyobrazić. Wystarczy przekroczyć granicę polsko – czeską w Kudowie Słone i po niespełna 10 minutach jesteś na miejscu. Nie inaczej jest z zamkiem, który po wjeździe do miasta od strony Polski wznosi się majestatycznie po prawej stronie. Ot cała filozofia i wiecie co? Zabłądziliśmy, ale nastąpiło to już po zaparkowaniu na całkiem urodziwym ryneczku. Wtedy kierując się przeczuciem, bo znaków jakoś mało, powędrowaliśmy na czuja w lewo.
Niby droga asfaltowa prowadząca pod górę to miało być to, a za moment przedzieraliśmy się ścieżynką leśną otuloną krzaczorami. Powoli wdzierało się zwątpienie, że chyba jednak pomyliliśmy drogi, jednak w ostatnim momencie zobaczyliśmy mury zamczyska. Okazało się, że w jakiś dziwny sposób podeszliśmy do zamku nie od tej strony. Brawo my.
Zwiedzanie zamku Nachod i jego atrakcje

Po przyjeździe wystarczy kupić bilety (jeżeli wybierasz się w sezonie, radzę kupić wejściówki przez internet), upoważniający do wejścia na kilka zamkowych pięter, plus oczywiście na wieżę. Potem jeszcze krótkie oczekiwanie na czeskiego przewodnika, który uprzejmie wręczył nam skrypt przygotowany w języku polskim i można ruszać ku zamkowym komnatom. Czeski przewodnik dwoił się i troił, opowiadając o zgromadzonych w zamku zabytkach, a my chłonęliśmy wszystko ze zdwojoną siłą.
No może nie tak całkiem do końca, bo przecież zdjęcia same się nie robiły. Najtrudniej było złapać moment, gdy w kadrze nie plączą się inni zwiedzający, ale i tak trzeba przyznać, że już dawno w takiej ciszy i spokoju nie przyszło nam spacerować po tak ogromnym i bardzo popularnym przecież zabytku. Co więc widzieliśmy? Powiem Ci, że byliśmy tylko na 2 piętrach, gdyż jedno akurat było nieczynne, ale i tak to, co zobaczyliśmy, wystarczyłoby na obdarowanie kilku innych podobnych zamków. Przyzwyczajeni do raczej biednych ekspozycji, nad czym strasznie ubolewam, w zamkach polskich co rusz wybałuszaliśmy oczy, oglądając oryginalne elementy wyposażenia.
Uwielbiam takie miejsca, w których można dotknąć zamierzchłych czasów, a Zamek Nachod jest właśnie jednym z takich miejsc. Nie przypadkowo wcześniej wspomniałem o dwóch rodach, które z Nachodem związały swoje losy: Piccolomini i Biron, bo to właśnie ich spuściznę mamy tu okazję podziwiać.
Zamek Nachod — Piętro pierwsze i salony reprezentacyjne







Pierwsze piętro zwane reprezentacyjnym poświęcone zostało w całości rodzinie Piccolomini. W pierwszym pokoju z wielkich olejnych obrazów spoglądają na nas męscy przedstawiciele rodu z Ottavio na czele. Patrzą nieruchomym wzrokiem zatopionym w olejnej farbie na turystów, którzy z zaciekawieniem patrzą na ich dobytek, który gromadzili wiekami. Czy jest ciekawie? A jakże. Szczególnie interesująco robi się w kolejnych salach. To tam można zobaczyć pozostałość wielkiej kolekcji gobelinów, które nagromadził Ottavio sprowadzając je aż z Brukseli, bo to właśnie tam rezydowali najwięksi mistrzowie.
Kiedyś gobelinów było ponad 50, niestety jak to z modą bywa i „dywany” na ścianie mogą odejść w niebyt mody. To właśnie spowodowało, że kolejny władca wyrzucił kurzące się starocie nijak pasujące do nowych trendów i postawił na nowość, która poczęła zdobywać światowe salony – tapetę. Co jeszcze jest ciekawego na tym piętrze? Tak jak już wspomniałem, są tu obrazy – jest ich po prostu mnóstwo. Poza tym są i wyroby ceramiczne, niesamowite meble, piękne piece kaflowe i całkiem ciekawa kolekcja broni myśliwskiej. Jednak największe wrażenie wywarła na nas „Sala hiszpańska”. Poważnie, jedyne co mogę powiedzieć to „szczena opada”
Sala ta została założona w roku 1650, z okazji przeróbek ślubnych. Jednak to, co mamy okazję oglądać, powstało przy kolejnych przeróbkach w roku 1750, kiedy to podjęto decyzję o zmianie stylu na rokoko. Wtedy też powstało malowidło na suficie, na którym po raz ostatni spotykamy Ottavio Piccolominiego. Obraz ten jest wyrazem tego, jak bardzo zadufani w sobie potrafią być szlachcice. Postać założyciela rodu przedstawiono jako równego bogom. Ottavio wprowadzany jest na Olimp, a jego przewodnikami są bóg wojny Marsa i boga czasu Chronosa, no cóż – któż bogatemu zabroni.
Zamek Nachod — Piętro II
Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym opowiedzieć o tym, co znajduje się na tym piętrze, ale niestety, akurat w dniu naszych odwiedzin było zamknięte. Tak więc prośba do Ciebie, jak odwiedzisz Zamek Nachod i zwiedzisz „Salony druheho patra” to napisz co widziałeś, a z przyjemnością dodam to do artykułu.
Zamek Nachod — Piętro III na dworze wojewody

Piętro trzecie jest zgoła odmienne od tego, co widziałem niżej. Styl jakby bardziej toporny, meble jakby tańsze i ogólnie mało wszystkiego. Jednak nie jest to wina muzeum, które postanowiło poskąpić na wyposażeniu, co to nie. Taki po prostu gust miał wspomniany Petr Biron i wystroił swoje komnaty w meble modne jak na czasy, w których przyszło mu żyć.
Tak więc mamy tu dwie biblioteczki, pokój reprezentacyjny, który gdyby nie było to napisów, to bym nie wiedział. Jest także biuro wojewody wyposażone w meble typowo biurowe, no i oczywiście specjalny pokój dla palących, który w czasach swojej świetności był oazą dla mężczyzn uciekających od swoich dam, by pyknąć dymka z cygara i zapić kieliszkiem wódki. Ach jeszcze pokój księżniczki, który na żadnym dziecku żyjącym w naszych czasach nie zrobiłby najmniejszego wrażenia, a pewnie kiedyś był powodem zazdrości koleżanek odwiedzających małą Bironkę. Jednym słowem – fajne to piętro, mimo że niezbyt okazałe.
Wieża i podziemia zamku Nachod

Zacznę od podziemi i powiem krótko – nie zawiodłem się tak w przypadku żadnego innego zamku, który podziemia udostępnił zwiedzającym. Bardzo lubię wilgotne, ciemne pomieszczenia gdzie czuć obecność śmierci i starych legend. Jednak tu po zejściu po schodach, moje wyobrażenia zostały okrutnie sprowadzone na ziemię.
Nie było długich lochów, nie było urządzeń katowskich niosących ból i cierpienie, nie było też czasu na poszukanie jakiegoś ducha, bo lochy skończyły się 5 metrów dalej i to tyle. Całe szczęście, że z wieżą było lepiej. Widok rozciągający się na miasto Nachod zrekompensowało zawód piwniczny i poprawiło lekko popsuty nastrój.
Czy warto odwiedzić zamek Nachod?
Tutaj nie ma co się zbytnio rozpisywać, bo wystarczy jedynie napisać, że pewnie, że było warto. Troszeczkę miałem obawy przed podróżą do tego zamczyska, bo naczytałem się niepotrzebnie blogów, w których w niepochlebnych słowach opisano warownię. Jednak po wizycie po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że zdanie na sam koniec to i tak trzeba wyrobić sobie samemu.
Zamek Nachod i legenda, którą usłyszeliśmy

Chcielibyście pewnie poczytać ciekawą legendę z zamkiem związaną? Coś mrocznego i krwawego? Coś o strasznych potworach i porwanych księżniczkach? Tak?! To świetnie! Klikajcie i czytajcie — Legenda o smoku z zamku Nachod.
Zamek Nachod fakty, informacje i ciekawostki
- Od 1982r roku, głową rodu Biron jest Ernst Johann. Będąc potomkiem cesarza Niemiec, Wilhelma II Hohenzollerna Ernst Johann Biron von Curland jest pretendentem do tronu Anglii. W linii sukcesji do tronu brytyjskiego zajmuje 384 miejsce.
- Ottavio Piccolomini ten sam, który zarżnął poprzedniego właściciela zamku Nachod pomiędzy 1627 a 1628 rokiem został mianowany dowódcą wojsk cesarskich w Stargardzie. W tym czasie rozpoczął prace nad oczyszczaniem miasta ze szwedzkich niewybuchów, przy umacnianiu fortyfikacji i bastionu świętojańskiego, podwyższaniu brzegów rzeki Iny oraz był autorem przebudowy stargardzkiego odwachu. W uznaniu tych zasług w 1628 Rada Miejska nadała Piccolominiemu honorowe obywatelstwo Stargardu wkrótce Co ciekawe popadł też w tarapaty za praktykowanie licznych ździerstw i wymuszeń w Stargardzie. Dzięki własnemu sprytowi wywinął się z kłopotów i zachował swoją rangę pułkownika jazdy i piechoty. Choć przylgnęła do niego metka żołnierza-łupieżcy skoncentrowanym na pogoni za bogactwem.
- Petr Biron W 1764 roku złożył hołd lenny Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu.
- W zamkowej fosie można popatrzeć sobie na dwa misie Daszę i Ludwika – zwierzęta znalazły tutaj spokojny azyl po tym, jak oswobodzono je z katorżniczej pracy, którą musiały wykonywać w objazdowym cyrku.
Zamek Nachod informacje praktyczne
Adres: Smiřických 1282, 547 01 Náchod, Czechy
Godziny otwarcia zamku Nachod
| wtorek | 09:00–17:00 |
| środa | 09:00–17:00 |
| czwartek | 09:00–17:00 |
| piątek | 09:00–17:00 |
| sobota | 09:00–17:00 |
| niedziela | 09:00–17:00 |
| poniedziałek | 10:00–15:00 |
Ceny biletów do czeskiego zamku Nachod
Obecnie ceny są bardzo płynne i nie sposób zadbać, by zachować aktualne ceny biletów na stronie. Dlatego też odsyłam Was na oficjalną stronę zamku.



