Za pasem święta, każdy biega, sprząta, a jeżeli potrafi to gotuje coś specjalnego. Święta to bardzo ważny i dla wielu magiczny czas. Pojawiają się choinki i ozdoby, w domach zaczyna pachnieć orzechami, goździkami i pomarańczą. Zapach pomarańczy zawsze kojarzył mi się ze świętami, a Wam?

Pomijając nieciekawą otoczkę komercji, gdzieś tam pod warstwą zakupów i papieru do pakowania prezentów, wciąż tli się magia dawnych świąt.

Jak to wygląda w Anglii

Słowo Christmas pochodzi od staroangielskich słów Mass of Christ czyli Msza Chrystusowa. Święto Bożego Narodzenia na wyspach obchodzi się od wczesnego średniowiecza i tu, podobnie jak w innych państwach, przejęto zwyczaje i obrzędy od wcześniejszych kultur, nadając im chrześcijańskie treści.

Na przestrzeni wieków większość obrzędów zanikła i dziś świąteczne zwyczaje są bardzo podobne do tych obchodzonych w innych częściach świata. Jednak Anglicy mają sporo własnych, drobnych i nigdzie indziej niespotykanych tradycji.

Na wyspach święta rozpoczynają się bardzo wcześnie i Anglicy kochają ten okres przygotowań i oczekiwania. Już w październiku sklepy wypełniają się towarami ozdobionymi postaciami pyzatego Mikołaja wciśniętego w nieco za małe sanie.

Na domach pojawiają się ozdoby, czasami z tysiącami mrugających lampek. Prezenty kupuje każdy każdemu. W zakładach pracy organizuje się tak zwane Secret Santa czyli wzajemne obdarowywanie się niedrogimi upominkami.

Poza tym ludzie rozdają sobie kartki świąteczne z wymyślnymi, czasem zabawnymi życzeniami. Zwyczaj ten zapoczątkował pewien urzędnik w roku 1843. Zaledwie kilka lat wcześniej zreformowano Królewską Pocztę i kartki miały pomóc w jej spopularyzowaniu wśród zwykłych mieszkańców Anglii.

Pierwszą kartkę narysował  ilustrator John Calcott Horsley. Przedstawiała ona trzypokoleniową rodzinę wznoszącą toast za osobę, do której wysyłało się kartkę.

Pierwsza, ręcznie rysowana kartka świąteczna w Anglii. Wewnątrz wielopokoleniowa rodzina wznosi toast za odbiorcę życzeń. Po bokach sceny promujące pomoc najuboższym. Z prawej kobieta okrywa kocem bezdomnego, a z lewej bogaty mieszczanin karmi ubogich.

Świąteczne kartki pocztowe bardzo się spodobały i szybko stały się popularne. Otrzymane kartki wieszało się nad kominkiem na specjalnie do tego celu rozpiętym sznurku. Ilość kartek świadczyła o statusie i popularności rodziny. Niestety do 6 grudnia wszystkie otrzymane życzenia musiały zniknąć z domu podobnie jak inne świąteczne symbole. Wierzono, że jeżeli jakikolwiek ślad po świętach pozostanie w domu po święcie Trzech Króli, rodziną będzie miała pecha i nie ominą ich nieszczęścia.

W okresie przedświątecznym, pracodawcy organizują dla pracowników wyjścia do restauracji lub pubu, jest miło i przyjemnie.

Dla przykładu, kilka dni temu wybrałam się ze znajomymi z pracy na obiad połączony z przedstawieniem Murder Mystery. Podczas obiadu doszło do morderstwa i aktorzy wtopieni w tłum gości zaczęli odgrywać swoje role. Powoli rysowała się zawiła kryminalna historia i pojawiły zagadki. Zadaniem zaproszonych gości było rozwikłanie tajemnicy morderstwa. Bardzo fajna zabawa.

Czym jeszcze święta w Anglii różnią się od tych w Polsce

W Polsce to kolacja wigilijna jest najważniejszą chwilą świąt. Natomiast w Anglii w ogóle się jej nie obchodzi. Tu najważniejszym dniem jest Christmas Day czyli 25 grudnia z bardzo uroczystym obiadem.

Prezenty upychane są do specjalnych skarpet wiszących nad kominkiem, a te które się nie mieszczą kładzie się pod choinkę i leżą tam od samego rana. Kolejną różnicą jest to, że domownicy nie chwytają za pudełka ze swoim imieniem, ale siadają przy choince i wszyscy razem otwierają kolejne paczki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Każdy prezent z osobna jest wyciągany powoli, dokładnie oglądany i komentowany. W między czasie robi się przerwy na herbatę i ciasto, a potem wraca pod choinkę. Zabawa podarunkami może trwać cały dzień.

Skarpety na kominku mają swoje źródła w dziewiętnastym wieku, gdy to w wiktoriańskich domach dzieci siadały wieczorem w wigilię przy płonącym ogniu i na kartkach pisały prośbę o prezenty. Potem wrzucały karteczki do ognia a unoszący się z nich dym przekazywał Mikołajowi czego dzieci sobie życzą. Następnie dzieciaki, nad tym samym kominkiem wieszały przygotowane wcześniej skarpety na “zamówione” prezenty, czym większe tym lepsze 🙂

Pierwszą wzmiankę o tej tradycji można znaleźć w słowniku Oxfordzkim w 1854 roku.

Również podczas tradycyjnego bożonarodzeniowego obiadu nikt się nie spieszy, ciągnie się całymi godzinami. Głównym daniem jest nadziewany indyk podawany z pieczonymi ziemniakami i warzywami. Na deser jada się słodycze i tradycyjny Christmas Pudding, jest to bardzo ciemne i bardzo słodkie ciasto nasączone mocnym alkoholem. Szykuje się je kilka tygodni przed świętami gdyż ciasto potrzebuje czasu by dojrzeć. Osobiście za nim nie przepadam, ale Piotrek bardzo je lubi.

Na wyspach nie ma tradycji częstowania się opłatkiem, lecz po puddingu na stole przed domownikami, rozkłada się papierowe rolki w kształcie dużych cukierków, nazywa się je crackers’ami. Wewnątrz ukryte są drobne przedmioty lub zabawne wierszyki. Dwie osoby chwytają za takiego crackersa i pociągają. Rozdarciu towarzyszy głośny dźwięk i na stół wypada zabawka. Wygrywa ten kto trzyma w ręku większą część crackersa.

Wspólną tradycją we wszystkich krajach Europy jest strojenie choinki. Powszechnie uważa się, że zwyczaj ten pochodzi z Niemiec i jest to prawda, lecz do Niemiec jodła jako symbol chrześcijaństwa trafiła ze średniowiecznej Anglii, za sprawą jednego z tutejszych świętych.

Według legendy pochodzący z Devon święty Bonifacy wyruszył do Europy by krzewić chrześcijaństwo. W tym czasie plemiona germańskie czciły dąb jako symbol siły i potęgi.

W którymś z mijanych miast stał olbrzymi dąb, Bonifacy ściął go w proteście przeciwko pogaństwu. Następnego dnia z korzenia dębu wyrosła jodła, która w tamtych czasach był symbolem Chrystusa. Od tego czasu ozdabia się drzewko jodły owocami, światłem i ozdobami.

Zwyczaj ten ponownie trafił do Anglii za sprawą męża królowej Wiktorii, który przywiózł ozdobione drzewko z Niemiec i udekorował nim zamek w Windsorze. Był to rok 1841, a już kilka lat później bogato zdobione choinki stały we wszystkich domach co bogatszych mieszczan.

Oczywiście różnic pomiędzy obchodami Świąt Bożego Narodzenia w Anglii i Polsce jest znacznie więcej, te które wymieniłam najbardziej rzucają się w oczy. Chętnie poczytam o różnicach, które Wy zauważyliście. Piszcie w komentarzach.

Święta w Tyntesfield

Okres Świąt Bożego narodzenia to także specjalny czas w naszym ulubionym Tyntesfield. Jest to posiadłość znajdująca się pod opieką organizacji National Trust, która dba o zabytki na terenie Wielkiej Brytanii. Dwór szlachecki stoi niedaleko Bristolu i jesteśmy tam częstymi gośćmi.

W grudniu Tyntesfield staje się sceną dla dawnych, wiktoriańskich tradycji świątecznych. Wszystkie pomieszczenia w domu ozdabia się zgodnie z dawną modą. W co większych pokojach rozstawia się choinki obwieszone suszonymi owocami i ręcznie robionymi ozdobami. Pod wysokimi sufitami wiszą gałązki jemioły i błyszczące ozdoby.

Pracownicy National Trust przebierają się w stroje z minionej epoki i przechadzają po domu. Można spotkać dawnych właścicieli lub ich przyjaciół. Jest też cała służba, która krząta się robiąc to co służba robić powinna.

Często na terenie posiadłości odbywają się koncerty i przedstawienia opowiadające o dawnych zwyczajach. W centralnej części domu muzycy grają tradycyjne Kolendy i wszyscy świetnie się bawią.

Otaczające posiadłość ogrody oraz parki przyozdobione są lampkami i czerwonymi kokardami. Posiadłość wygląda bardzo wzniośle i bardzo świątecznie.

Wszystkich, którzy mają okazję gorąco zachęcamy do odwiedzin i przeniesienia się choćby na chwilę do dawnych, jak by troszeczkę bajkowych czasów.

Przy okazji Nasze Szlaki życzą wszystkim Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!