Ratusz Staromiejski w Pradze i praskie podziemia to nieco mniej znane atrakcje czeskiej stolicy.
Normalnie budynki urzędnicze staram omijać się szerokim łukiem. Wszystko dlatego, że jeżeli już jakiś się odwiedzi, to wychodzi się z niego z uszczuplonym portfelem. To trzeba zapłacić opłatę skarbową, podatek od nieruchomości, czy jeszcze jakiś inny haracz. Jednak są miejsca takie, które przestały odgrywać swoją pierwotną rolę. Pracują na pół gwizdka i dzisiaj służą głównie do celów reprezentacyjnych. Mowa o Ratuszach Staromiejskich, które przez wieki służyły mieszkańcom miasta, a dzisiaj pełnią w większości funkcję muzealną.
W zasadzie w każdym mieście z niebanalną historią jest taki budynek. Daleko nawet nie trzeba szukać, bo ten z Gdańska jest po prostu rewelacyjny (niedługo go opiszemy). Jednak to nie o nim dzisiaj będzie mowa, a o tym w Pradze. Dlaczego? Bo oprócz sal, gdzie radni miejscy decydowali o losach miasta, są jeszcze podziemia. Jak wiecie, takie klimaty lubimy najbardziej.
Ratusz Staromiejski w Pradze i jego historia

Z zewnątrz Ratusz Staromiejski w Pradze jest troszkę jakiś dziwny. W zasadzie trudno się połapać, gdzie w ogóle on się zaczyna. Stoi po prostu pięć kamienic i co najlepsze, każda z zupełnie innej epoki. Stało się tak przez sukcesywne wykupywanie w XIV wieku sąsiadujących domów mieszczańskich i łączenie ich w jedną całość.
Ratusz, choć nie wygląda zbyt okazale, zapisał się znacząco w dziejach Pragi i państwa czeskiego. To w jego murach wybierano między innymi króla Jerzego z Podiebradu. To także na jego dziedzińcu stracono Jana Żeliwskiego, radykalnego przywódcę husytów. I to także w jego podziemiach spędzili ostatnie chwile uczestnicy powstania antyhabsburskiego. Zresztą o tym ostatnim zdarzeniu za momencik co nieco jeszcze napiszę. W końcu nie często można opisać kata miejskiego, który podczas jednego wyroku stępił aż cztery miecze.
Z ważniejszych dat to należy jeszcze wspomnieć rok 1410. Wtedy to fasadę Ratusza Staromiejskiego ozdobiono zegarem, który po dziś dzień zachwyca turystów z całego świata. Podobno, zegar wzbudzał tak wielki zachwyt, że postanowiono wyłupić oczy jego konstruktorowi, by ten nie mógł nigdzie indziej stworzyć podobnego dzieła. Ot, takie troszkę bardziej prymitywne podpisanie umowy lojalnościowej.
Co możesz robić w czeskiej Pradze i co zobaczyć oraz ile to kosztuje
- Nam bardzo podobała się kolacja w stylu średniowiecznym stylu, podczas której mieliśmy okazję kosztować tradycyjnych dań no i pić bez umiaru, jak to w średniowieczu bywało 🙂
- Polecam zakup biletu do zamku w Pradze z opcją wejścia bez kolejki. Pamiętaj, że Praga to bardzo popularne miejsce i na drodze swoich wędrówek napotkasz wielu turystów, którzy podobnie jak Ty będą chcieli dostać się do popularnych w mieście atrakcji. Dlatego też kup wcześniej bilet, by nie utknąć w niepotrzebnej kolejce do kasy.
- Wyprawa do praskich podziemi z przewodnikiem, to duża przygoda i niesamowite przeżycie, zwłaszcza dla młodszych podróżników.
- Zarezerwuj hotel i pamiętaj, by leżał on blisko atrakcji, które Cię interesują. Zwiedzanie będzie proste i przyjemne.
- Wynajem auta, dzięki czemu będziesz mógł sprawnie i przyjemnie realizować swoje wakacyjne plany.
Zaczynamy zwiedzanie – największa grupa zorganizowana, my i przewodnik
Pierwszy raz, gdy zajechaliśmy do Pragi, zaczynał się jarmark bożonarodzeniowy. Po ulicach biegały tłumy turystów oglądających stoiska świąteczne. Wielu stało w niekończących się kolejkach po grzańca czy kiełbachę z rusztu. Wśród nich my. Po godzince dreptania stwierdziliśmy jednak, że warto by było zobaczyć coś jeszcze oprócz trdelników nad paleniskami. Wtedy wpadliśmy na pomysł zwiedzenia Ratusza Staromiejskiego.

Tłumy przed ratuszem troszeczkę nas zmartwiły, ale nie poddaliśmy się i weszliśmy do środka. Tam lekko zdziwiona pani w kasie spojrzała na nas jak na miraż. Po upewnieniu się, że się nie pomyliliśmy, sprzedała nam bilety i powiedziała, że za moment wchodzi grupa „angielska” i jak chcemy, to możemy dołączyć.
Podreptaliśmy we wskazanym kierunku w poszukiwaniu owej grupy. Doszliśmy w końcu we wskazane miejsce, a tam jeden człowiek.
– Może się spóźniliśmy i grupa już weszła? – Zapytaliśmy sami siebie. Okazało się jednak, że ów człowieczek to nasz przewodnik. Sam jeden jak samotny palec u dłoni nieostrożnego stolarza. Spojrzał na nas z lekkim wyrzutem, bo już miał zamiar udać się do swojej ciepłej kanciapki, ale po chwili uśmiechnął się i poprowadził swoją „olbrzymią” grupę na zwiedzanie.
Był zdziwiony tak samo, jak pani kasjerka, że ktoś w czasie jarmarku przychodzi zwiedzać pomieszczenia ratusza. Szaleńcy jacyś.
Powiem Wam, że było to najlepsze, co mogło nam się przytrafić. Przewodnik okazał się super miłym gościem. Na początku jeszcze silił się na używanie angielskiego. Zauważywszy, że rozmawiamy ze sobą po polsku i najwyraźniej rozumiejąc, o czym mówimy, zapytał, czy może przejść na czeski. W sumie, dlaczego by nie. W końcu nasze języki nie różnią się zbyt mocno, wystarczy się lekko osłuchać.
Sale historyczne i reprezentacyjne

Zwiedzanie rozpoczyna się od pierwszego piętra. To właśnie tam bije serce Ratusza Staromiejskiego w Pradze. Jest nim kaplica Marii Panny, która powstała tuż po wybudowaniu wieży ratuszowej.
Co prawda była wielokrotnie modernizowana, o czym świadczą pamiątkowe tablice, ale nie oznacza to, że utraciła swój urok na przestrzeni wieków. Co ważne, to także w tym pomieszczeniu, można przyjrzeć się mechanizmowi Orloja, najsłynniejszego praskiego zegara.
Najsłynniejszy zegar świata Orloj i apostołowie bez oczu

Zegary zazwyczaj ogląda się z zewnątrz, bo jak by nie patrzeć, od tej strony są najpiękniejsze. Jednak jak się okazuje i tyły mogą mieć swoje tajemnice. Nie inaczej jest z zegarem w Pradze. Z zewnątrz, trzeba przyznać, robi fenomenalne wrażenie. Co więcej, nie trzeba zadzierać wysoko głowy i wpatrywać się w czubek wieży, bo jest on umieszczony stosunkowo nisko. Dzięki temu można przyjrzeć się każdemu szczegółowi bez większego wysiłku.
Jednak, dzięki przewodnikowi, który poprowadził nas na tyły zegara, mogliśmy spojrzeć na mechanizm. Niby prosta rzecz, ale jak człowiek pomyśli, że wykonano ją tak wiele lat temu, to zapiera dech w piersiach. Kurka, że to jeszcze działa.
Najciekawsze są jednak rzeźby apostołów na nowo wyrzeźbione po 1945 roku, które kroczą w procesji co każdą, pełną godzinę. Okazało się po bliższym przyjrzeniu, że każdy z apostołów jest pozbawiony oczu. Okazało się, że powód jest banalny. Z zewnątrz oczu apostołów i tak by nikt nie zauważył, a skoro nie widać to po co przepłacać. Tak więc zdecydowano, że nie warto silić się na rzeźbienie i wystarczy pozostawienie pustej dziury. W sumie logiczne.
Sale Posiedzeń i Sala Jerzego w Pradze

Po wyjściu z kaplicy ruszyliśmy do sal posiedzeń. Tam mogliśmy wejść praktycznie w każdy zakamarek ratusza. Nawet do tych najmniejszych pomieszczeń. Nie powiem, było całkiem zacnie. Jednak mieć przewodnika na „własność” powoduje, że wycieczka wygląda troszeczkę inaczej niż te grupowe. Dzięki temu mógł nam poopowiadać o Jerzym z Podiebrady, który troszeczkę chciał wyprzedzić czasy, w których przyszło mu żyć.
Jerzy w roku 1458 został wybrany, po nagłej śmierci swojego poprzednika, na króla Czech. Co ciekawe jego wybór poparli wszyscy zgromadzeni w ratuszu, nawet niechętni mu Austriacy. Ot taka wola ludu.
Jego wybór nie pasował jednak papiestwu. Najprawdopodobniej przez jego chęć utworzenia pokojowej unii europejskich państw katolickich. Unia według jego założenia miała wspólnie stawiać czoła zewnętrznym zagrożeniom. Posiadać wspólną „pokładnicę”, czyli dysponować wspólnym skarbcem, a spory miał rozwiązywać międzynarodowy trybunał.
Wyobrażacie sobie twór około 1500 roku przypominający dzisiejszą Unię Europejską? Nie? Władcy innych państw też nie mogli sobie tego wyobrazić. Na tyle były to dziwaczne propozycje, że Pius II już szykował krucjatę przeciwko królowi czeskiemu. Co prawda w końcu do niej nie doszło, bo Pius II zdążył pożegnać się z życiem, ale niesmak pozostał.

Wracajmy jednak na ziemię, a raczej pędźmy w końcu pod ziemię. Czas zwiedzić królestwo Jana Mydlarza, najsławniejszego praskiego kata.
Podziemia praskie dawniej ulica, dzisiaj piwnica

W końcu po wielu salach poprowadzono nas ku piwnicom. Jednak nie zawsze podziemia były podziemiami. Zgodnie z informacjami udzielonymi nam przez przewodnika, najgłębsze miejsce stanowiło kiedyś pierwotny poziom rynku. Dlaczego więc teraz lochy znajdują się na głębokości 8 metrów? Odpowiedź, jak to zazwyczaj bywa, jest banalna. Wełtawa lubi wylewać. Nawet teraz znak na jednym z murów obok mostu Karola, pokazuje stan wód podczas niedawnych powodzi. Stwierdzono więc, że coś trzeba z tym zrobić.
W 13 wieku postanowiono sztucznie podwyższyć teren. Ogrom pracy, jaki włożono, spowodował, że dawne partery romańskich domów stały się piwnicami. Do dzisiaj w Pradze znajduje się około 70 domów, które zostały zbudowane pod obecnym poziomem ulic. Cała tajemnica rozwiązana.
W najstarszych czasach piwnice ratusza wykorzystywane były jako magazyny towarów i warsztaty. Można tutaj zobaczyć dawne cysterny i studnię, z której czerpano wodę. Z biegiem czasu jednak zyskały nową, bardziej mroczną funkcję. Utworzono tutaj, mrożące krew w żyłach, więzienie miejskie.
Nie sposób doliczyć się ilu nieszczęśników czekało tutaj w celach śmierci na wykonanie wyroku. Pewnie byłoby ich ładnych kilka setek. Jednak można podać liczbę ofiar najbardziej spektakularnej egzekucji, jaką widziała Praga. Na początku 17 wieku kata opłacanego przez Ratusz Staromiejski w Pradze czekało 27 głów do ścięcia.
Jan Mydlář (Mydlarz) – legendarny kat

W 1621 roku pojmano 27 szlachetnie urodzonych. Ratusz Staromiejski w Pradze grzmiał głosami oskarżycieli. Pojmanym zarzucano najcięższą z możliwych zbrodni. Spiskowanie przeciwko władcy. Wyrok, jaki zapadł był tylko formalnością. Kara śmierci.
Jan Mydlar został poinformowany przez przedstawicieli ratusza, że musi przygotować swoje narzędzia pracy do bezprecedensowego wyzwania. W ciągu jednego poranka, na placu przed Ratuszem Miejskim ma być wykonane 27 egzekucji.
Kat odetchnął głęboko. Czekało go mnóstwo pracy. W końcu trzeba zbić szafot i naostrzyć miecze. Co prawda sam tego nie czynił, ale ścinanie głów to już jego obowiązek.
W dzień egzekucji przed Ratuszem zgromadził się tłum gapiów. Przybyli popatrzeć na spektakl, którego świat jeszcze nie widział. Co rusz ktoś z tłumu wznosił okrzyki, by rozpocząć przedstawienie. W końcu kat przybył na miejsce kaźni. Ludzie umilkli, gdy zobaczyli rosłego mężczyznę w czerwonym kapturze. Obok niego postawiono ciężkie, katowskie miecze.
Legenda głosi, że Jan Mydlar stępił na 27 głowach 4 miecze. Zresztą do dzisiaj w piwnicach, jak dobrze się przysłuchać, słychać 27 uderzeń miecza o katowski pieniek.
Ciekawostki z Ratuszem Staromiejskim w Pradze związane

- W podziemiach można zauważyć wmurowane kości w zwierzęce w fundamenty. Jest to relikt pogańskiego obyczaju, który miał zapewnić ochronę właścicielowi dobrobyt.
- W jednym z piwnicznych pomieszczeń wisi na ścianie krzyż z popalonych belek pochodzących ze skrzydła wschodniego ratusza. Symbolizuje on bohaterów, którzy zginęli podczas obrony ratusza w ostatnich dniach wojny.
- Chroniąc patriotyczną mozaikę w Westybulu podczas II wojny światowej, postanowiono ją pokryć tynkiem. Fortel się udał. Mozaika przetrwała do naszych czasów nienaruszona.
- Miecze katowskie, jakimi posługiwał się Jan Mydlarz, warzyły około 25 kilogramów każdy.
- Wieża ratuszowa w momencie powstania była największym budynkiem w Pradze (69,5 m). Z jej szczytu strażnicy obserwowali okolicę, by w razie zagrożenia dać miastu sygnał ostrzegawczy. Strażnicy pracowali w wieży do roku 1866, kiedy ich funkcję przejęły nowoczesne urządzenia przeciwpożarowe i gaśnicze.
- w 15 wieku w Ratuszu Staromiejskim w Pradze zainstalowano dzwon, który był starszy niż sama wieża. Pochodził z 1313 roku i był najstarszym dzwonem praskim. Ta atrakcja Pragi uległa zniszczeniu w 1945 roku podczas ostrzału artyleryjskiego.
- Zegar Orloj jest najstarszym zegarem astronomicznym w Czechach. Orloj pokazuje cztery rodzaje czasów: staroczeski, staroniemiecki, astronomiczny i jako jedyny na świecie babiloński. Dzisiaj jest to jedna z największych atrakcji Pragi.
Informacje praktyczne
Ceny to rzecz niezwykle zmienna w dzisiejszych czasach, dlatego też po cennik odsyłam do internetu.



