Biebrzański Park Narodowy

Cześć. Ostatnimi czasy coraz więcej pojawia się pytań od Was. Szczególnie zastanowiły mnie pytania w jaki sposób wybieramy cel podróży i skąd mamy tyle czasu na ich realizację. Przeglądając stare zdjęcia natknąłem się na te które pokażemy wam dzisiaj i stwierdziłem, że będzie dobry moment by na te nurtujące was pytania odpowiedzieć.

Dzisiaj wybierzecie się razem ze mną w krótką podróż w okolice Goniądza. Odwiedzimy króciutko Biebrzański Park Narodowy, oraz zobaczymy troszeczkę umocnień Twierdzy Osowiec.

Dobra to jedziemy. Zaczynamy od odpowiedzi na pytania. Jak to się stało że obrałem sobie taki cel podróży i skąd miałem na to czas?

Czasy stały się coraz szybsze i wszędzie pędzimy na złamanie karku. Sami pewnie doskonale wiecie o czym mówię. Jednak czasami wystarczy lekko zwolnić i odbić w bok. Zjechać z głównej trasy i nadrobić kilka kilometrów by odkryć coś naprawdę ciekawego. Tak też trafiłem do Goniądza. Będąc w delegacji stwierdziłem, że dobrze było by połączyć przyjemne z pożytecznym. Poszperałem troszkę w intrenecie, poszukałem kilka ciekawych tematów i zabukowałem sobie hotel w Goniądzu a nie w Białymstoku, który był celem podróży. Białystok pewnie jest piękny i warty odwiedzenia, jednak tym razem to nie na wielkie miasto miałem ochotę. I tak oto trafiłem w jedno z najpiękniejszych miejsc jakie udało mi się zobaczyć.

Dotarłem do hotelu popołudniu i po ogarnięciu się po podróży miałem jeszcze 2 godziny do zmierzchu, co wystarczyło by sobie pospacerować po okolicy. Cisza i spokój na każdym kroku. Jak okiem sięgnąć mokradła i te wysadzone pierwszo wojenne bunkry, no czego chcieć więcej.

W zasadzie w te tereny pojechałem tam tylko i wyłącznie z myślą o Twierdzy Osowiec i nie zawiodłem się. Mimo że nie odwiedziłem głównego kompleksu, który znajduje się na terenie zamkniętej jednostki wojskowej, gdzie zwiedzanie odbywa się tylko w grupach i za rezerwacją. To jednak rozsiane po okolicznych łąkach umocnienia okazały się fajną i ciekawą atrakcją.

Budowa Twierdzy rozpoczęła się w latach 1882–1890 od wykonania kompleksu obiektów o charakterze obronno – zaporowym. Powodem podjęcia decyzji o budowie umocnień w rejonie Osowca była potrzeba obrony północno – zachodnich granic Imperium Rosyjskiego przed atakiem z terenu Prus Wschodnich.  W skład Twierdzy weszły 4 forty.  Warto podkreślić, że po zakończeniu budowy była ona jedną z najnowocześniejszych budowli obronnych świata. Jej skuteczność została sprawdzona podczas pierwszej wojny światowej.

Twierdza była oblegana 3 krotnie i za każdym razem wojska niemieckie zostawały odesłane z kwitkiem. Tak było w roku 1914 i 1915. Na tyle mury twierdzy okazały się odporne na zmasowane ataki artyleryjskie, że generalicja niemiecka zdecydowała się na użycie gazów bojowych. Rankiem 6 sierpnia 1915 roku użyto gazu bojowego opartego na związkach chloru i bromu. Chmura gazu była ogromna, po 10 kilometrach osiągnęła szerokość 8 kilometrów i wysokość 15 metrów. Na swoje nieszczęście wojska rosyjskie nie zostały wyposażone maski przeciwgazowe, co miało katastrofalne skutki.   Z kilku kompanii (kompania liczy do 110 ludzi) pozostało przy życiu raptem około 100 obrońców dysponujący jedynie 2 karabinami maszynowymi. Gdy już chmura opadła Niemcy postanowili przypuścić ostateczny atak. Do boju ruszyło 7000 żołnierzy. Jednak okazało się że twierdza mimo tak nielicznej obsady potrafi dalej stawiać potężny opór. Co ciekawe ocaleli Rosjanie przypuścili kontratak. Widok był przerażający. Żołnierze byli poparzeni i dusili się na skutek działania gazów. Świadkowie nazwali tą szarże „ataku żywych trupów”. Twierdzę ostatecznie ewakuowano , a opuszczając ją część najważniejszych budynków wysadzono, by nie wpadły w ręce wrogowi.

Oczywiście miejsce takie jak to, okupione krwią tysięcy ludzi musi posiadać swoją legendę i jest ona ściśle związana z atakiem chemicznym. W momencie gdy w stronę rosyjskich pozycji zbliżała się nieubłaganie śmiercionośna chmura chloru wśród żołnierzy wybuchła panika. Początkowo dowódcy myśleli, że żołnierze przerazili się chmury gazu, jednak powód był zgoła inny. Stało się tak za sprawą czarnej zjawy, która krążyła w oparach gazu. Tym widziadłem okazała się Czarna Dama, zrodzona pod wpływem złej energii niemieckich sołdatów. To właśnie Ona wybierała ofiary, a następnie pozbawiała je życia, miażdżąc im gardła.  Świadectwem tego były trupy z szeroko rozwartymi oczami, wyrażającymi paniczny strach. Jeden z ocalałych zdołał nawet opisać zjawę. Było to coś przypominające kobietę, o szerokości kilku metrów i długości około stu.  Zjawa pojawiała się jeszcze kilkukrotnie podczas późniejszych działań wojennych, po czym na wiele lat ucichła, aż ludzie o niej zapomnieli. Dopiero podczas realizacji reportażu o tym miejscu z 1992 roku dała o sobie znać znowu. Pojawiła się nieoczekiwanie na wywołanym zdjęciu. Owo zdjęcie podobno zostało zamieszczone w Gazecie Współczesnej z 11 sierpnia 1992 roku.

Podsumowując dzisiejszą wycieczkę. Korzystajcie z każdej wolnej chwili. Pojedzcie czasami inną drogą niż zwykle, a odpoczynek w trasie organizujcie sobie nie na stacjach benzynowych tylko gdzieś, gdzie coś ciekawego możecie zobaczyć.

Galeria fotografii

21 myśli nt. „Biebrzański Park Narodowy

    • To prawda, że na facebooku troszeczkę więcej się dzieje i oczywiście zapraszamy do polubienia. Ostatnio pojawiła się tam legenda, bo stwierdziłem, że jest fajna, ale nie na tyle żeby robić o niej długi artykuł. Najprawdopodobniej co jakiś czas będą się pojawiać krótkie legendy, które uznam za ciekawe, a których nie miał bym możliwości wykorzystać na stronie.

  1. Po fotografiach na facebook’u widzę że zainwestowaliście w obiektywy. Gratuluje, wskoczyliście o klasę wyżej.
    Oko też macie.
    Pozdrawiam.

      • To prawda, ale Pani Moniko jakości fotografii nie da się podrobić uzdolnieniami. Świetne ostrzenie i brak dystorsji to zasługa obiektywów dobrej jakości. Reszta to oczywiście wyzwanie dla fotografa.
        Pozdrawiam.

  2. Często bywam w tych okolicach i mogę potwierdzić, że okolica przepiękne a nawet ładniejsza niż na fotografiach.
    Ale o żywych trupach nie słyszałam brrr

  3. No Pan Michał zaszalał, bardzo dobry wpis chyba najlepszy na stronie. Choć fotografie widziałam fajniejsze na tym blogu. Chyba dlatego że uwielbiam ciepłe kraje i wszytko co z nich pochodzi jest dla mnie piękne. Pozdrawiam.

  4. Te żywe trupy nie rozbroiły ! Zazwyczaj czytam legendy i baśnie z internetu moim dzieciakom ale tym razem musiałam ugryźć się język! Straszna historia z tymi obrońcami. Nasz szczęście używanie gazów w wojnach jest już zabronione. To były okropne czasy.

        • Czy wielbicielem? Chyba nie powiedział bym tak, ale to prawda lubię ten sprzęt. Co do obiektywów jestem kompletnym amatorem i na razie jadę na kitowych 14-42mm II + 40-150mm. Na razie mi wystarcza, chociaż nie powiem chciałbym mieć w zestawie obiektyw szerokokątny i makro.

          • Zabawa zacznie się gdy założy pan cos stało ogniskowego. Fajna zabawa. Ale i tak największą zaletą bez lusterkowych Olimpusa są gabaryty i waga co spawdza sie zwłaszcza w podróży. Życzę miłego fotografowania i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *