Jerzy Kulczycki to polski bohater spod Wiednia i człowiek, który zapoczątkował kawowe szaleństwo w Europie.

Zastanawialiście się kiedyś, skąd do Europy i Polski przywędrowała kawa i kiedy stała się tak bardzo popularnym napojem? Tak, ta zwykła kawa, którą pijemy praktycznie codziennie. W końcu roślina zwana kawowcem nie rośnie w każdym ogródku. Skoro więc kawa nie ma europejskich korzeni, kto jest odpowiedzialny za to, że dzisiaj żaden dorosły Polak, nie wyobraża sobie początku dnia bez gorącego, smolistego naparu? Jeżeli nie wiesz, to zaparzcie sobie filiżankę kawy z piachem, czy jakieś inne espresso i posłuchaj o Polaku, który nauczył Europejczyków pić kawę.

Jerzy Kulczycki człowiek, który zapoczątkował kawowe szaleństwo w Europie

Ewa Baranowska z kawą we Lwowie

Jerzy Kulczycki urodził się w małej wsi Kulczyce w obwodzie Lwowskim w roku 1640 i to w zasadzie tyle, co wiadomo o jego dzieciństwie. W latach późniejszych, w zależności od miejsca, w którym przebywał, był traktowany jako Kozak, Ukrainiec, Serb czy Austriak. Jednak sam o sobie zawsze mówił, że jest rodowitym Polakiem, pochodzącym z „królewskiego polskiego wolnego miasta Sambora”. Jedną z najważniejszych dla nas informacji jest to, że w latach młodzieńczych poznał język turecki. Potrafił się nim posługiwać na tyle biegle, że został tłumaczem we Wschodniej Kompani Handlowej. Wtedy jeszcze nie wiedział, że znajomość języka tureckiego, przyniesie mu sławę na cały świat i pozwoli uratować Wiedeń, który stał się jego domem.

Jerzy Kulczycki, który Wiedeń od niechybnej zguby uratował

Zamek Bobolice i Mirów.

Dzień po wielkim zwycięstwie nad armią turecką  Jan III Sobieski odbierał zasłużone laury w Wiedniu, a tymczasem pola bitwy zasłane ciałami uprzątano z wielką pieczołowitością. Po pierwsze bano się epidemii, która mogła w niedługim czasie dokonać tego, czego nie dokonali Turcy, a po drugie trzeba było pozbierać porzucony w popłochu dobytek. Pośród zebranych precjozów, kosztowności i broni, znalazło się też 500 worków z czarnymi nasionami, które nie bardzo było wiadomo do czego zastosować. Wielu zastanawiało się co począć z takim łupem, bo ani tego zasiać, ani gryźć. Już chciano się go po prostu pozbyć, myśląc, że to pasza dla wielbłądów, aż do akcji  wkroczył Jerzy Franciszek Kulczycki, dawny jeniec turecki, który w czasach niewoli wielce zasmakował w aromatycznym naparze o barwie bez księżycowego nieba.

Człowiek ten po zwycięstwie Sobieskiego został okrzyknięty bohaterem przez mieszkańców miasta za czyn, który odwrócił losy oblężenia. To właśnie on, przebrany w turecki ubiór,  przeszedł z Wiednia przez obóz wroga i dotarł do wojsk Karola V Leopolda i zorientowawszy się w sytuacji na froncie, powrócił do miasta, gdzie przekazał obrońcom informacje o zbliżającej się odsieczy. Wieści te dodały otuchy mieszkańcom i odwiodły włodarzy Wiednia od poddania miasta.

Jerzy Kulczycki i nagroda od samego Jana III Sobieskiego

Jerzy Franciszek Kulczycki ten od kawy

Król Jan III Sobieski, chcąc uhonorować po bitwie bohatera, pozwolił mu zabrać z obozu wroga dowolną rzecz. Ze zdziwieniem obserwowano Kulczyckiego, który bez zastanowienia skierował swój wzrok na porzucone worki i poprosił, by zawieziono je do miasta.

Oszalał, czy jak? – Zastanawiali się tragarze. – Tyle dobroci, tyle złota i drogich kamieni, a ten paszę dla wielbłądów wybiera, a wielbłąda żadnego nie posiada. Zaiste dziwne.

Jednak Kulczycki dokładnie wiedział, co to jest za skarb. Oprócz kawy z pola bitwy otrzymał od rady miejskiej 100 dukatów i dom, którego mieszkanie od razu zamienił na pierwszą kawiarnię w Wiedniu. Długo nie trzeba było czekać na pierwszych klientów, skuszonych unoszącym się w ciasnej uliczce aromatem.

Wieść o cudownym napoju podawanym w „Domu pod Błękitną Butelką” (nazwa kawiarni Kulczyckiego), który pobudza lepiej niż okowita, rozeszła się lotem błyskawicy po Wiedniu i już po kilku miesiącach Kulczycki otworzył kolejną kawiarnię i potem następną.

Od tego momentu kawa zaczęła szturmem podbijać Europę. Dotarła także do Lwowa, skąd Kulczycki pochodził i zagościła tam na dobre. Dzisiaj we Lwowie ciągle pamiętają o tym nietuzinkowym człowieku. Postawiono mu nawet pomnik. Najważniejsze jest jednak to, że Lwowianie nadal potrafią parzyć jedną z najlepszych kaw na świecie.

Garść linków z kawą związanych

Kawa kopi luwak w filizance

Tak, więc jeżeli najdzie Cię ochota, drogi czytelniku, na skosztowanie pysznej lwowskiej kawy, to zajrzyj tutaj. Znajdziesz tu kilka ciekawych miejsc, gdzie oprócz czarnego naparu skosztujesz także pyszne łakocie. Jeżeli i to na temat kaw Ci nie wystarcza, to zawsze możesz poczytać o wynalazku, którzy opracowali sprytni Indonezyjczycy – Kopi Luwak. Choć już nie będzie tak apetycznie, jak w poprzednim linku. Kończąc temat kawy, a pozostając w wątku Wiednia, to możecie zajrzeć do Arsenału Lwowskiego, gdzie czeka na Was, pokaźnych rozmiarów kolekcja zbroi husarskich.

Jerzy Kulczycki i ciekawostki z kawą związane

Ciekawostki o kawie oraz informacje i fakty AI
  • Urodził się na terenach dzisiejszej Ukrainy – przyszedł na świat w 1640 roku w okolicach Sambora, choć dziś kojarzony jest głównie z Wiedniem.
  • Był poliglotą – biegle znał język turecki, co pozwoliło mu pracować jako tłumacz i pośrednik w handlu z Orientem.
  • Bohater oblężenia Wiednia – w 1683 roku jako pierwszy ochotnik przedarł się przez tureckie linie, by dostarczyć wiadomość o sytuacji w mieście.
  • Dokonał misji dwukrotnie – za drugim razem dostarczył Wiedeńczykom informacje o zbliżającej się armii Jana III Sobieskiego.
  • Uhonorowany przez wiedeńczyków – po zwycięstwie otrzymał dom oraz w legendzie pojawia się motyw 300 worków kawy znalezionych w tureckim obozie.
  • Miał założyć pierwszą wiedeńską kawiarnię – jego lokal „Pod Niebieską Butelką” stał się symbolem narodzin słynnej wiedeńskiej kultury kawiarnianej.
  • Pionier kawy po wiedeńsku – to jemu przypisuje się pomysł dosładzania kawy miodem i łagodzenia jej mlekiem.
  • Przekonał wiedeńczyków do kawy – początkowo Austriacy uważali ziarna kawy za zepsute; Kulczycki miał rozbudzić ich ciekawość i smak.
  • Upamiętniony w Wiedniu – jego portret zdobił jedną z kamienic, a w 1983 roku wybito medal z jego wizerunkiem.
  • Ma własne święto – 20 października obchodzony jest „Kulczycki-Tag”, dzień poświęcony jego legendzie i kawowej tradycji Wiednia.
  • Nazwa „KAWA” pochodzi od słowa arabskiego „gahwah” lub tureckiego „kahweh”, co oznacza „usuwający zmęczenie” lub „siła podnosząca
  • Według legend pierwszym, który zwrócił uwagę na tę niepozorną roślinę, był etiopski pasterz. Zwrócił on uwagę na to, że stado, które pilnował, po zjedzeniu nasion rośliny nie zasypia w nocy, tak jak miało w zwyczaju. Następnie sam spróbował nasion i poczuwszy przepływającą energię, pobiegł natychmiast do pobliskiego klasztoru. Mnisi wysłuchali opowieści i po wielu eksperymentach opracowali napój, który pomagał im wykonywać posługę w nocy.
  • Tak popularna na świecie kawa z mlekiem, to  „wynalazek” Kulczyckiego, który postanowił zmieszać te dwa płyny, co jak się okazało strzałem w dziesiątkę. Oprócz tego epokowego pomysłu Kulczycki opracował przepis kawy dosładzanej miodem.
  • Na świecie stoi kilka pomników poświęconych Kulczyckiemu. Znaleźć je można między innymi w Japonii w muzeum kawy w Port Island w Wiedniu czy we Lwowie.
  • Pamięć Kulczyckiego w Wiedniu odżywała corocznie w październiku podczas tak zwanego „Kolschitzky Fest”. Wtedy to każda wiedeńska kawiarnia dekorowała okna portretami naszego, sławnego rodaka.
  • Wieś Kulczyce, ta sama, w której urodził się Kulczycki, była miejscem narodzin kilku nietuzinkowych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny – Hetman kozaków rejestrowych. Swego czasu dowodził kilkudziesięciu tysięczną armią walczącą w służbie Rzeczpospolitej.
  • Pierwszy ekspres do kawy wynaleziono we Włoszech w roku 1906.
  • Najdroższa kawa świata to kawa wydobywana z odchodów łaskuna i nazywa się Kopi Luwak.
  • Po więcej ciekawostek o kawie zapraszam do naszego poprzedniego artykułu.