Zapraszam na dalszy ciąg mojej relacji z naszej podróży po Krajach Bałtyckich. Pisałam Wam już o sielskim Wilnie oraz przypomniałam moją relację ze zwiedzania Rygi. Dziś przyszedł czas na stolicę Estonii Tallin.
Do Tallinna z Rygi dotarliśmy autokarem linii Luxexpress, którą bardzo polecam. Poziom usług jest wysoki, a ceny biletów przystępne. Już po tytule możecie zauważyć, że Tallin bardzo mi się podobał. Zachwyciła mnie przede wszystkim różnorodność tego miasta. Jest tam dosłownie wszystko i każdy znajdzie coś dla siebie.
Średniowieczny Tallin, czyli jak na planie zdjęciowym do Wiedźmina

Wszystko to znaczy co? Zacznę od peanów na temat średniowiecznego oblicza miasta. Tallin to jedyne miejsce w Europie gdzie tak dobrze zachowały się dawne mury obronne i baszty. Część z nich można zwiedzać, bo znajdują się tam różnego typu muzea. My niestety nie mieliśmy na to czasu, ale chętnie przespacerowaliśmy się po mieście tak, aby zobaczyć najpopularniejsze z elementów murów obronnych:
- Bramę Viru; najczęściej fotografowany zabytek Tallina.
- Grubą Małgorzatę; baszta zasłużyła na swoją ksywkę, ponieważ ma 20 metrów wysokości i 25 metrów średnicy.
- Wieżę Kiek in de Kök; nazwa tej niegdyś największej europejskiej wieży obronnej oznacza dosłownie „zerknięcie do kuchni”. Jest to odniesienie do dużej wysokości wieży, która pozwalała dosłownie zerknąć do kuchni sąsiednich budynków.
- Wieżę Pikk Hermann, czyli Długi Herman; niestety wieży nie można zwiedzać, ale wiąże się z nią ciekawostka. Codziennie o świcie, na maszt wciągana jest estońska flaga. Natomiast o zachodzie słońca opuszcza się ją. Dzieje się tak każdego dnia, przez cały rok. Wyjątkiem są tylko dwa dni w roku: 23 czerwca (Dzień Zwycięstwa) oraz 24 czerwca (święto związane z nocą świętojańską).
Nie tylko okalające stare miasto mury obronne są interesujące. Średniowieczny obszar Tallina kryje w sobie mnóstwo ciekawych i klimatycznych miejsc, które z powodzeniem mogłyby robić za plan filmowy do opowieści fantasy. Mam tu na myśl zwłaszcza brukowany Pasaż św. Katarzyny będący pozostałością po dawnym klasztorze zniszczonym podczas reformacji. Zostało po nim zwieńczone kamiennymi łukami przejście, między starym rynkiem a murami miejskimi w okolicy bramy Viru.
Jednak to, co sprawie, że Pasaż jest wyjątkowym miejscem to warsztaty rzemieślnicze, w których artyści stosują tradycyjne metody do tworzenia wyrobów szklanych, kapeluszy, ceramiki i biżuterii. Warsztaty mieszczą się w małych, XV-XVII wiecznych salach, a przez otwarte szeroko drzwi i okna zwiedzający mogą obserwować artystów przy pracy.
Drugim równie klimatycznym miejscem jest kamienny Dziedziniec Mistrza. Tu znajduje się kawiarnia, w której można spróbować lokalnej gorącej czekolady z likierem Vana Tallinn. To przepyszny, tradycyjny estoński likier.

Średniowieczny klimat ma też Plac Ratuszowy z budynkiem XIV wiecznego Ratusza. Spacerując dalej po starym mieście, warto udać się pod Kamienice Trzy Siostry (zwłaszcza, jeśli wcześniej byliśmy w Rydze i podziwialiśmy Kamienice Trzej Bracia). Trzy siostry to zespół budynków z 1362 roku wybudowanych jako domy dla córek zamożnego arystokraty. Dziś mieści się tam ekskluzywny hotel.
Natomiast pełna zabytkowych kamieniczek ulica Pikk w czasach średniowiecznych była głównym miejskim traktem, który łączył północne, portowe części miasta z Górnym Miastem i zamkiem Toompea. I to właśnie wzgórze i zamek Toompea są kolejnymi wartymi zobaczenia atrakcjami Tallina.
Tallin i wzgórze oraz zamek Toompea

Wzgórze i zamek Toompea to charakterystyczne elementy tej części Tallina, określanej jako Górne Miasto. O co chodzi z Górnym i Dolnym Miastem? Górne jest oczywiście na wzgórzu, ale to nie wszystko. Górna część Talina stanowiła centrum władzy i była zamieszkiwana przez arystokrację zarządców oraz duchownych. Dolne Miasto zamieszkiwali rzemieślnicy i kupcy, którzy początkowo nie posiadali żadnych praw. Konsekwencją takiego podziału był zakaz przemieszczania się pomiędzy tymi częściami miasta, bez specjalnego pozwolenia. Dopiero w XIX wieku obie części zostały połączone.
Zamek Toompea to dzisiaj siedziba estońskiego rządu i jest zamknięty dla zwiedzających. Kamienna twierdza wybudowana przez Duńczyków na przełomie 1227-1229 roku, była wielokrotnie przebudowywana. Większość zabudowań pochodzi z przełomu XVIII i XIX wieku, a więc z okresu panowania rosyjskiego, którego pozostałością jest różowy, barokowy pałac z czasów Katarzyny Wielkiej.
Tallin i Sobór św. Aleksandra Newskiego

Rosjanie pozostawili po sobie także Sobór św. Aleksandra Newskiego, protoplasty rodu książąt moskiewskich, który poprowadził ważną bitwę na zamarzniętym jeziorze Pejpsi i tym samym powstrzymał ekspansję zakonu krzyżackiego na wschód.
Sobór pierwotnie miał symbolizować potęgę Rosji i jej wszechogarniające wpływy, zarówno religijne, jak i polityczne. Ta pełna przepychu cerkiew celowo została umieszczona w tak widocznym miejscu tak, aby zasłaniała stojący już na wzgórzu zamek Toompea. Wejść do soboru można z trzech stron świata, które podobno mają wskazywać drogę zagubionym Rosjanom.
Po uzyskaniu niepodległości przez Estonię w 1918 roku zaczęły pojawiać się głosy, że sobór powinien zostać wyburzony. Parlament kraju zgodził się nawet na rozbiór świątyni, ale po licznych protestach decyzję cofnięto. Zdecydowano się jedynie na zdjęcie złota pokrywającego wszystkie pięć kopuł świątyni. Dziś sobór jest główną cerkwią prawosławną w Estonii i to tam ponoć został pochowany praojciec narodu estońskiego, Kalev. Cerkiew jest otwarta dla turystów, a wstęp darmowy.
Na wzgórzu Toompea znajdują się też dwa punkty widokowe, z których możemy podziwiać piękno Tallina. Pierwszy z nich to platforma widokowa Patkuli. Zobaczymy z niej bajkowe Stare Miasto i mury obronne. Drugi punkt widokowy to Kohtuotsa znajdujący się kawałek dalej od platformy widokowej Patkuli. Kohtuotsa oferuje przepiękną panoramę na dolne miasto i nowoczesną dzielnice Tallina. Można tu spotkać mewę o imieniu Steven spacerującą po krawędzi platformy.
Kolorowa stolica Estonii

Na co poza śladami średniowiecza warto zwrócić uwagę w Tallinie? Na kamienice z następnych epok. Wzrok przyciąga zwłaszcza renesansowy Dom Bractwa Czarnogłowych. Tak, to jest to samo stowarzyszenia bogatych i nieżonatych kupców, o którym pisałam, opowiadając o Rydze. Elewacja kamienicy i charakterystyczne zielone drzwi to prawdziwe arcydzieło. Wizerunek czarnoskórego mężczyzny w herbie nad drzwiami nawiązuje do św. Maurycego, który był patronem Bractwa. Na ścianie znajdziemy też herby miast należących do Hanzy: Londynu, Bergen, Nowogrodu i Brugii. Mamy tu również polski akcent; płaskorzeźbę z podobizną króla Zygmunta III Wazy.

A jeśli tak jak ja jesteście fanami fotografowania pięknych drzwi, to Tallin będzie dla Was rajem. Poza obrębem murów obronnych trafiłam na wiele przepięknie zdobionych, kolorowych drzwi w secesyjnych kamienicach.
Tallin filmowo-industrialny

Co jeszcze można zobaczyć poza starymi murami? Niesamowitą, industrialną i niewyobrażalnie klimatyczną dzielnicę Rotermann. To tutaj są najlepsze bary w tym Pub Stalker swoją nazwą, nawiązujący do znajdującego się nieopodal Pasażu Stalkera. To ulica, na której Andrzej Tarkowski nakręcił kilka scen do filmu o pod tytułem „Stalker”. Jest to produkcja na pograniczu science- fiction i filozofii, którą bardzo lubię, więc koniecznie chciałam zobaczyć pasaż. W Rotermann znajduje się też muzeum PoCo Pop And Contemporary Art, które polecam fanom sztuki współczesnej.
Gastroturystyka, czyli co zjeść w stolicy Estonii

Wspomniałam o pubie Stalker, więc czas przejść do mojej ulubionej formy zwiedzania, czyli do gastroturystyki. Tak samo, jak wszystko inne w Tallinie jest bardzo różnorodna. Możemy zjeść wykwintne i drogie dania w eleganckiej restauracji z tradycjami: Rataskaevu 16. Lub absolutnie fenomenalne fish and chips i śledzia w klimatycznym pubie Hell Hunt. Możemy napić się zwykłego piwka w pubie Stalker na Rotermann lub pojechać do tallińskiego browaru Põhjala Brewery & Tap Room na warzone tam złote trunki, które smakują wyśmienicie zwłaszcza w towarzystwie przekąsek. A gdy najdzie Was ochota na coś słodkiego, polecam najstarszą tallińską kawiarnię, czyli Cafe Maiasmokk.
Po intensywnym zwiedzaniu stolicy Estonii przyszedł czas na kolejną stolicę- Helsinki. Jak dostaliśmy się do Finlandii? Promem prosto z Tallina do Helsinek. Podróż trwała około trzy godziny i była super doświadczeniem. Prom jest bardzo dobrze wyposażony. Znajdują się tam bary, sklepy, łazienki, a nawet kasyna. Nie trzeba dodatkowo płacić za miejscówki w kajutach (są tam tylko miejsca do spania), bo barów na pokładzie promu jest tyle, że na pewno znajdzie się gdzieś miejsce, żeby usiąść na piwko. Można też wybrać się na pokład, aby podziwiać widoki podczas rejsu, ale my szybko schowaliśmy się do środka, ponieważ wiało niemiłosiernie.
Tallin okazał się najpiękniejszym miastem spośród stolic Krajów Bałtyckich, które odwiedziliśmy w maju. Już wtedy spacerując po uliczkach tego magicznego i wielowymiarowego miasta, planowaliśmy powrót. Może już w przyszłym roku? A tymczasem zapraszam Was na mój kolejny wpis, w którym zabiorę Was do ojczyzny Muminków; Finlandii i oprowadzę po nowoczesnych Helsinkach.
Tallin fakty, informacje i ciekawostki
- Tallin to stolica i największe miasto Estonii.
- W Tallinie mieszka 450 tysięcy ludzi.
- Miasto zajmuje 7 miejsce wśród najinteligentniejszych miast świata (smart city). Na listę trafiają miasta, które wykorzystują technologie informacyjno-komunikacyjne w celu zwiększenia interaktywności i wydajności (produktywności) infrastruktury miejskiej i jej komponentów składowych, a także do podniesienia świadomości mieszkańców.
- Miasto aż do roku 1918 pozostawało w rękach Rosji, aż do powstania Republiki Estońskiej.
- Tradycyjnym wyznaniem mieszkańców Tallina jest protestantyzm.
- Miasto zostało poważnie zniszczone podczas II Wojny Światowej, lecz zostało skrupulatnie odbudowane.
- Stare Miasto w roku 1997 zostało wpisane na listę światowego kulturalnego dziedzictwa ludzkości UNESCO.
- W Tallinie nie brakuje polskich akcentów. Na jednej ze ścian Baszty Gruba Małgorzata została umieszczona tabliczka upamiętniająca polski okręt wojenny ORP Orzeł będąca podziękowaniem dla załogi.
- Estonia to prężnie rozwijający się kraj. Ponoć start-upy wyrastają tu jak grzyby po deszczu, a większość spraw urzędowych można załatwić przez internet. Estończycy nawet głosować mogą online.
- Obok baszty Kiek in de Kök znajdują się Ogrody Duńskiego Króla, z których rozpościera się widok na Stare Miasto. Nazwa parku odnosi się do rządów duńskich w Estonii w XIII wieku. To w tym miejscu najprawdopodobniej narodziła się duńska flaga, a 15 czerwca mają miejsce obchody jej powstania.
- Legenda mówi, że Wzgórze Toompea usypała Linda, żona Kaleva, mitycznego ojca Estończyków, na miejscu jego grobu. Natomiast jej łez miało powstać jezioro Ülemiste.



