Jak mieszkają Amerykanie? Co jest dla nich ważne, a co nie ma znaczenia?

Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych lubią wszystko, co jest duże.  Kiedy rodzina, z którą mieszkałam, wróciła z trzytygodniowych wakacji w Hiszpanii i Francji, dzieciaki nie mogły wyjść z podziwu, jak bardzo wszystko w Europie jest małe.

Chodziło nie tylko o drogi, samochody czy domy, ale również telefony komórkowe, przedmioty codziennego użytku, porcje serwowane w restauracjach i… opakowania płatków śniadaniowych.

Pokój, który został mi przydzielony, był większy niż kawalerka, którą wynajmowałam podczas studiów. Poza przestronną przestrzenią wyposażoną w łóżko, zestaw wypoczynkowy i (duży) telewizor, ten komfortowy apartament posiadał jeszcze dwie garderoby i własną łazienkę.

Zacznijmy od podstaw związanych z amerykańskim domem

Właściwie każda sypialnia w amerykańskim domu klasy średniej posiada toaletę z prysznicem lub wanną – nieważne, czy pokój zajmuje małżeństwo (wtedy konieczne są dwie umywalki) czy pięciolatka. W moim średnich rozmiarów domu znajdowało się pięć łazienek.

Większość budynków posiada piwnice. Najczęściej pełnią one funkcję pokoi zabaw dla dzieci lub pokoi gościnnych dla przyjezdnych czy na stałe zatrudnionych pracowników. Czasem znajdują się w nich domowe biura (spora liczba Amerykanów pracuje zdalnie) albo coś na kształt minikina lub biblioteki.

Kawa na tarasie w amerykańskim domu
Domy w USA otoczone są balkonami i tarasami.

Naszą piwnicę zajmowało przede wszystkim pomieszczenie z zapasami żywności – na półkach stały opakowania produktów z długą datą przydatności, zapas plastikowych noży i widelców, słoiki, nieużywane kuchenne akcesoria, krzesła ze starego kompletu, narty, kaski do konnej jazdy i orbitrek do ćwiczeń.

Poza tym drzwi z piwnicznego korytarza prowadziły do niewielkiej garderoby z sezonowo używanymi kurtkami i butami, kolejne do mojego pokoju, a ostatnie do garażu.

Którędy do domu?

Ciekawy jest fakt, że w Stanach drzwi wejściowe praktycznie nie spełniają swojej funkcji – większość ludzi wchodzi do domu bezpośrednio przez garaż. Nawet dzieci, spiesząc się na czekający przy głównej ulicy szkolny autobus lub wracając po południu ze szkoły, wpisują kod na urządzeniu alarmowym i w ten sposób wchodzą albo wychodzą z domu. Jest to szybsze i łatwiejsze niż pamiętanie o noszeniu ze sobą kluczy.

Frontowymi schodami wchodzą tylko rzadko zaglądający sąsiedzi oraz zaproszeni goście. Główną przyczyną tak częstego korzystania z drzwi garażowych są wielkie odległości – kiedy wychodzi się z domu, trzeba zwykle wsiąść do samochodu, nawet jeśli chce się tylko „wyskoczyć” po cukier czy mleko.

Najbliższy sklep spożywczy był oddalony o jakieś 7 minut jazdy samochodem od naszego domu. W ogromnym garażu z otwieranymi do góry drzwiami stały trzy samochody, kosze do segregowania śmieci oraz wszystkie inne przedmioty znajdujące się w typowej polskiej piwnicy.

Kiedy z pokoju obok odpowiada echo

Amerykanie lubią przestrzenie, więc w większości domów, w których miałam okazję być, partery stanowiły właściwie jedno wielkie pomieszczenie. Z kuchni swobodnie przechodziło się do salonów, pokoi muzycznych czy przedsionków prowadzących do głównego wejścia. Dopiero na piętrze można było dostrzec drzwi do sypialni, pralni, biur czy pokoi gościnnych.

Kuchnia amerykańska z wielkimi palnikami i pierogami na patelni
Kuchnie w USA są wielkie i przestronne, a na kuchenkach gazowych można by gotować dla całej armii.

Jak na amerykański dom przystało, w naszej (dużej) i przestronnej kuchni stała wysepka do przyrządzania posiłków, wielka dwudrzwiowa lodówka (druga, z zapasami, stała w garażu) oraz szafa chłodnicza na wino (czternaście pięterek; na górze leżały butelki na specjalne okazje, środkową część stanowiły te z zawartością odpowiednią do picia przy obiedzie, na dole znajdowały się wina białe i szampany).

Kuchnia w amerykańskim domu

W ogromnym, podwójnym zlewozmywaku był zamontowany specjalny młynek do mielenia resztek jedzenia. Bardzo wygodne urządzenie, dzięki któremu nie trzeba było przepychać rur kretem. Zlew miał także wysoką, elastyczną baterię, która ułatwiała mycie większych garnków.

Kuchnia była dobrze wyposażona; znajdowały się w niej dwa ekspresy do kawy, dwa zestawy ostrych noży, ogromna płyta z palnikami, dwa piekarniki, gofrownica, blender, mikser kielichowy i oczywiście slow cooker, czyli naczynie, w którym przez kilka godzin dusi się mięso – obowiązkowe urządzenie każdej szanującej się pani domu w USA (obiad robi się sam). Zaraz obok kuchni stało pantry, czyli coś w rodzaju spiżarki.

We wspomnianej spiżarce znajdowały się produkty, które zwykle leżą w polskich kredensach i szafkach (ryż, makaron, chleb, puszki z owocami, płatki śniadaniowe, orzechy, słodycze oraz snacki – przekąski dla dzieci).

Sprzęty domowe

Opowiadając o kuchni, muszę wspomnieć o fantazyjnym czajniku. Robiąc herbatę po raz pierwszy, musiałam dobrze się zastanowić, do jakiej temperatury chcę mieć podgrzaną wodę. Urządzenie miało kilka przycisków, a w czasie gotowania świeciło się na niebiesko. Temperatura była podana oczywiście w skali Fahrenheita.

Amerykański czajnik to bardzo skomplikowane urządzenie
Amerykański czajnik to bardzo skomplikowane urządzenie.

Nad kominkiem, w otwartym na kuchnię i inne pomieszczenia jasnym salonie, wisiał 52-calowy telewizor, a w pokoju muzycznym stało pianino, dwie gitary, skrzypce i trąbka. We wszystkich oknach wisiały żaluzje, ewentualnie rolety. Nie było, jak w Polsce, misternie upiętych firanek i zasłon mających odcień pasujący do innych elementów wystroju.

Amerykański dom to ogromne przestrzenie

Sufit przedpokoju przy drzwiach wejściowych był wysoki na może 7 metrów i zwisał z niego diamentowy żyrandol. Korytarz na pierwszym piętrze był otwarty na resztę domu i tworzył rodzaj punktu widokowego, z którego można było obserwować to, co dzieje się na dole.

Kolejnym nieodłącznym elementem każdego domu w USA jest osobne pomieszczenie przeznaczone na pralnię. Stoi w niej zwykle ogromna (bez trudu mogłabym wejść do jej bębna) pralka i tych samych rozmiarów suszarka. Nikt nie wiesza prania na sznurku! Poza tym w pralni zwykle znajduje się jeszcze osobny zlew z dostępem do bieżącej wody oraz szafki z detergentami i kosze na brudne ubrania, czasem deska do prasowania i żelazko.

Kilka ciekawostek z amerykańskich domów

  • W amerykańskim domu na próżno można szukać kaloryferów. Urządzenia, które w Europie wmontowane są w ścianę, w Stanach zastępują specjalne kratki w podłodze. Z paneli wydobywa się ciepłe powietrze pochodzące z centralnego ogrzewania (oczywiście żaden Amerykanin nie schodzi do piwnicy, żeby wrzucić do pieca kilka łopat węgla – wszystko jest podpięte do sieci). Temperaturę można w każdej chwili zmienić na elektronicznym urządzeniu, które u nas wisiało na ścianie w pokoju muzycznym. W tym samym miejscu zmieniało się tryb ogrzewania na tryb klimatyzacji, która zwykle hulała w najlepsze od czerwca do października.
  • Tam gdzie mieszkałam, posesje nie mogły być ogradzane. Chcąc zachować rural look (wiejski, niezurbanizowany wygląd przestrzeni), lokalne władze zabroniły stawiania płotów wokół ogrodów i działek. Było to szczególnie irytujące, kiedy na posesje gromadami wchodziły jelenie. Tak – widok tych pasących się pod oknem zwierząt nie jest w Stanach niczym niezwykłym.
Ogród w USA pełen jeleni
Stada jeleni na posesji w USA to nic nadzwyczajnego.
  • Amerykańskie owady różnią się od tych europejskich i jest ich więcej. Z rur odpływowych wychodzą na przykład robaczki przypominające stunożną gąsienicę, a na ścianach lubią przesiadywać stink bugs, których nie można zgniatać ze względu na przykry zapach, który ulatnia się z pancerza po klepnięciu ich kapciem. Słyszałam historie o biegających swobodnie włochatych pająkach, ale na szczęście żaden z nich nie stanął na mojej drodze.

Inne ciekawostki

  • Większość rodzin posiada wyjście na zewnętrzny taras, gdzie znajduje się zwykle ogrodowy zestaw wypoczynkowy i (duży) zestaw do grillowania. Niejeden dom ma także sporych rozmiarów basen. Niektóre są naprawdę fantazyjnie obudowane białymi skałkami i wyglądają jak przeniesione z kalifornijskiego wybrzeża.
  • Jeśli zostawi się w przydomowej skrzynce widokówkę lub list z odliczoną kwotą, rozwożący pocztę zabierze przesyłkę i sam kupi znaczek.
  • Na lokalnych ulicach można spotkać ciężarówki przewożące domy. Naprawdę!

***

Jesień w Stanach Zjednoczonych Ameryki
Jesień w Stanach Zjednoczonych jest równie piękna jak w Polsce.
Owad w łazience w USA
W Stanach można spotkać owady niczym nie przypominające tych, które znamy z polskich gospodarstw domowych.
Basen w amerykańskim domu
Ehh, ten relaks na basenie 🙂
Zima w Stanach Zjednoczonych
Zima przypomina tę, którym znamy.

Inne nasze artykuły o Stanach Zjednoczonych

Waszyngton DC jak dojechać i jak zwiedzać
Wodospad Niagara
Key West na Florydzie
Miami Beach relacja z podróży
Filadelfia pierwsza amerykańska stolica
Kilka dobrych rad jak podróżować po USA