Zamek-Bytów-średniowiecze-historia-atrakcje-co-zobaczyć-ceny-krzyżacki-ciekawostki

Zamek Bytów – historia, atrakcje i ciekawostki

Tak jakoś się złożyło, że udało mi się wygrać fajną nagrodę w RMF FM, gdzie należało odpowiedzieć na pytanie „Podziel się z nami, jaki masz pomysł na wspólny czas ze swoim dzieckiem i sprawienie mu frajdy”. Odpowiedź  którą udało mi się przyciągnąć wzrok oceniającego brzmiała tak: Każda wolna chwila to wycieczka.

Moje córki (6 i 3 lata)szczególnie uwielbiają stare zamczyska. Jak na razie udało nam się wspólnie zobaczyć dopiero 12, więc przed nami jeszcze 407 polskich zamków.

Zobacz gdzie już byliśmy:

Pałac w Lubostroniu
Pałac w Rogalinie
Zamek Bolków
Zamek Chęciny


Skoro więc już udało się wygrać fundusze na wyjazd, to nie pozostało nic innego jak „zaliczyć” 13 zamczysko. Wybór nasz padł tym razem na Bytów i potężny krzyżacki zamek zbudowany w latach 1398-1406.  Jadąc na miejsce ogólnie nie wiedziałem czego się spodziewać, bo możecie mi wierzyć lub nie, ale mimo jego bliskości do Chojnic, to jechałem tam pierwszy raz.

Galeria fotografii z zamku Bytów

Zadziwiające jest to, że zawsze ciągnie nas w odległe tereny, a skarbów które mamy tuż pod nosem nie dostrzegamy. Tak właśnie było i w tym przypadku. Zapakowaliśmy furkę i już pędziliśmy krętymi drogami, usianymi dziurami niczym ser szwajcarski tak by  po niecałej godzinie stanąć pod murami zamku.

Znaczy może nie tak od razu, bo po raz kolejny ujawniła się słabość w oznaczeniu dojazdu do atrakcji, ale po krótkim nieplanowanym zwiedzaniu dróg Bytowa stanęliśmy na parkingu.

Budowla, tak jak pisałem wcześniej, powstawała do roku 1406 pod czujnym okiem Mikołaja Fellensteina i wyglądała troszeczkę inaczej, od tego co możemy podziwiać dzisiaj. Niestety jak to z tego typu budowlami bywało, historia jej była burzliwa.

Podczas wojny 13 letniej warownia została opanowana przez oddziały polskie i od tego momentu rozpoczął się jej rozwój, szczególnie do rozbudowy zamczyska przyczynili się władcy z rodu Gryfitów, którzy panowali w Bytowie do roku 1637, kiedy to ostatni z przedstawicieli zmarł nie pozostawiając potomka. Niestety po tym okresie było już tylko gorzej, aż w końcu nadszedł rok 1656 kiedy to zamek został zniszczony przez wojska szwedzkie.

Całe szczęście nie podzielił on losu wielu innych tego typu budowli, czyli rozbiórki w celu pozyskania materiałów budowlanych przez okoliczną ludność, a został częściowo odbudowany przez Fryderyka Wilhelma I, który nakazał umiejscowienie tam sądu i więzienia.

Jeszcze większa odbudowa nastąpiła podczas mrocznych czasów, kiedy u władzy byli hitlerowcy, którzy umieścili tu ośrodek szkoleniowy dla młodzieży. Niestety wybuch wojny ponownie spowodował wyhamowanie prac. Ostatnimi którzy wykorzystali to miejsce, byli nasi „wyzwoliciele” którzy przybyli ze wschodu w 1945 roku  i to właśnie w tym zamku NKWD umieściło swoją mroczną placówkę, gdzie torturowało mieszkańców Bytowa i okolic.

Dobra wystarczy już tych suchych faktów historycznych i przejdźmy do tego, cóż tam można zobaczyć. Dzisiaj zamek podzielony jest na dwie części – hotelową i muzealną. W sumie jest to bardzo dobre rozwiązanie dla tego typu budowli, bo nawet nie próbuję zgadywać, ale myślę że koszty utrzymania są niebotyczne.

O części hotelowej pisać nie będę, bo nie byłem. Pozostaje więc część muzealna, a ta powiem szczerze mnie zaskoczyła. Początkowo po zakupie biletów i wejściu na pierwszą ekspozycję, poczułem lekki zawód. Nie dlatego że jest słaba, po prostu sprzęty użytku domowego widzieliśmy już nie raz, chociażby podczas wizyty we Wdzydzach czy Kwidzyniu.

No ale ok, później będzie lepiej i po wytłumaczeniu dzieciakom, do czego służyły warsztaty tkackie, w jaki sposób robiło się masło w maselnicach i dlaczego konie nosiły buty, podreptaliśmy dalej, a czym dalej tym lepiej.

Kierując się strzałkami wytyczającymi kierunek zwiedzania, zaczęliśmy wchodzić w coraz to bardziej kolorowe sale, gdzie zgromadzono setki dzieł sztuki ludowej. Zbiory te obejmują kolekcje rzeźby w drewnie, malarstwa na płótnie, malarstwa na szkle, hafciarstwa (w tym czepców-złotnic), strojów ludowych, plecionkarstwa, garncarstwa, instrumentów muzycznych, tabakierek i zabawek ludowych.

Zdecydowanie najlepszy dział muzeum,  który szczególnie przypadł do gustu naszym dzieciakom, no może jeszcze podobne wrażenie na nich zrobiła wystawa prac dzieci, ale jednak żywe kolory wywarły na nich największe wrażenie. Marysia to już jest w takim wieku, że przystanie, popatrzy i nie trzeba pilnować, ale Gośka to jeszcze żywe srebro i trzeba było ją non stop pilnować, by nie strąciła jakiś zabawek ludowych. Szczególnie upodobała sobie teatrzyk kukiełkowy, który aż prosił by się nim pobawić.

Tak więc trochę oglądając, trochę biegając za Gosią obejrzeliśmy wszystko w miarę możliwości i muszę powiedzieć, że było warto. Mi szczególnie, a to pewnie z racji mojego „czarnego” charakteru spodobał się miecz kata z Bytowa na którym widniał napis „Ostry sędzia z Bytowa” i jako ciekawostkę dodam, że nigdy nie zastanawiałem się jak takie narzędzie pracy wygląda, a tu się okazuje, że w niektórych mieczach (akurat ten tego nie posiadał), na dolnej części ostrza były dziury.

Więc gdy kat spuszczał miecz, skazany słyszał gwizd wywoływany przez przepływające przez nie powietrze i wiedział, że już za moment straci głowę.

No i to było na tyle. Kolejny zamek zwiedzony.  Żałuję jedynie że nie było możliwości pozwiedzania murów zamkowych, bo akurat są w remoncie, ale bynajmniej jest jeszcze powód by kiedyś do Bytowa powrócić.

To jeszcze nie koniec wyprawy do zamku Bytów

Pomyślicie pewnie teraz, że to już koniec opowieści jednak w cenie biletu zakupionego w muzeum, jest jeszcze możliwość pozwiedzania kolejnej wystawy, która znajduje się w odległości 3 minut spacerem od zamku.  W gotyckiej wieży pierwszego kościoła św. Katarzyny znajdziemy wystawy poświęcone wykopaliskom archeologicznym prowadzonym na terenie bytowa.

To właśnie tam pokłóciły się moje dziewuchy przy szkielecie, bo gdy Marysia stwierdziła, że takie kości mamy w sobie, kategorycznie temu zaprzeczyła Gosia, twierdząc że ona kości nie ma i koniec kropka. No cóż tak to już czasami bywa, ale co zrobić. Pogodzić je mogło jedynie odwiedzenie pobliskiej lodziarni, a że upał niemiłosierny to i my na tym skorzystaliśmy. Ochłodzeni, pogodzeni, część z kośćmi, a część bez wsiedliśmy do gorącego auta i powędrowaliśmy do domu.

Po drodze miałem jeszcze chęć obejrzeć punkt widokowy na górze siemierzyckiej, bo znak tak ładnie z drogi zachęcał. Kolejne znaki ustawione po drodze kierowały nas do celu, aż w końcu trafiliśmy na pięknie przygotowane miejsce postojowe. Aparat zabrany, wychodzimy na szlak i dopiero wtedy przywitał nas wielki napis  „Uwaga, wstęp na wieżę widokową wzbroniony” – no jasny gwint, skoro wieża jest zamknięta, bo pewnie nie ma kasy na remonty, to dlaczego przy drodze tego nie napiszą pod znakiem informującym o tej atrakcji.

Tak więc dotarliśmy lekko zniesmaczeniu do samochodu i tym razem już bez zbędnego zatrzymywania udaliśmy się do domku, gdzie w spokoju mogłem w końcu ugasić pragnienie zimnym napojem o złotej barwie.

Zamek-Bytów-średniowiecze-historia-atrakcje-co-zobaczyć-ceny-krzyżacki-ciekawostki-Ewa-Baranowska
Mury starego zamku kryją wiele tajemnic

Co do konkursu o którym pisałem na samym początku, jeszcze jest czas żeby wziąć udział. Tak więc piszcie odpowiedzi i czekajcie na telefon z radia, może akurat Wam też się poszczęści.

LEGENDA:

Dzisiaj nie będzie zbyt krwawo, mimo że można by było pokusić się o opisanie historii mrocznego prokuratora z Bytowa, pod którego krwawymi rządami nie jeden został pozbawiony głowy i który, za swoje niecne czyny nie może zaznać spokoju, błąkając się do dzisiaj po murach zamkowych. Dzisiaj opowiem Wam legendę bytowskiej zaklętej księżniczki.

Działo się to dawno temu. Tak dawno, że dzisiaj już nawet nikt  nie pamięta imienia księżniczki, ani chłopa który ową księżniczkę ujrzał. Chłop, niech mu będzie na imię Jaśko na potrzeby tej opowieści, obrabiał swój skromny kawałek poletka, które niedaleko góry zamkowej położone było. Ciężka to była praca, bo i pole nieurodzajne, ale co zrobić,  skoro miał to siał i zbierał to co wyrosło, by głodem w zimie nie przymierać.

Niedaleko tego poletka wybijało źródło, do którego chłop zachodził codziennie by pragnienie swe ugasić. Pewnego dnia zauważył przy strumyku piękną księżniczkę, ubraną całą na biało z błyszczącym diademie na głowie. Nie ośmielił się podejść do niej, wszak nie wypadało prostemu chłopu odzywać się do szlachcianki. Głowy na zamku bytowskim nie miał zamiaru tracić, za napastowanie niewiasty, a w tych czasach o to było zdecydowanie szybko. 

Jednak los tak chciał, że pewnego razu gdy Jaśko poszedł się odświeżyć po ciężkiej robocie, okazało się że znikąd po raz kolejny księżniczka pojawiła się i przywitała z nim, lekko się uśmiechając. Odważył się w końcu nasz prosty chłopina i bijąc pokłony zapytał się

– Co też panienka sama tak tu porabia, jeszcze wilki zjedzą lub kto inny napadnie. Strach tak samemu po polach się pałętać – Księżniczka zaśmiała się i odrzekła, że nic już jej nie grozi, bo pochodzi nie z tego świata i wytłumaczyła Jaśkowi, który z każdym słowem opowiadanej opowieści coraz bardziej wybałuszał gały, że grodzisko na którym panowała  na skutek klątwy zapadło się pod ziemię, a ona razem z nim.

Kto i z jakiego powodu ją rzucił, tego już sama nie pamiętała, tak dawno to było. Wiedziała jedynie, że potrzebuje kogoś kto pomoże zdjąć okrutną klątwę, która trzyma ją na ziemskim padole. W tym celu wybranek miał zanieść ją w nocy na pobliski cmentarz i tam rzucić ją na ziemię. Jedynym warunkiem było to, że niosący nie mógł ani razu spojrzeć za siebie.

Jaśko pomyślał chwilkę, przeanalizował sytuację i rzekł

– Pomogę Ci, zaniosę Cię na cmentarz- Jak postanowił tak uczynił, jeszcze tego samego dnia, jak tylko zaczęło zmierzchać wziął księżniczkę w objęcia i powędrował do uświęconej ziemi. Gdy stał już przed bramą cmentarza zerwał się potężny wiatr, zewsząd   zaczęły dochodzić jego uszom dziwne dźwięki i nagle coś szarpnęło go za włosy, przerażony odwrócił głowę by spojrzeć co to było i wtedy zrozumiał swój błąd. Księżniczka którą do tego czasu niósł w ramionach unosiła się nad ziemią, jej twarz zaczęła zapadać się obnażając ponure kości, a z gnijących ust wydobył się straszny głos, który rzekł

– Nie udało się, kolejna próba za 1000 lat – Po czym lewitujące ciało znikło. Przerażony Jaśko czym prędzej uciekł do swojej chatynki,  z której jeszcze przez długi czas nie wyściubiał nosa, a księżniczka dalej czeka czasu, by móc ponownie spróbować przezwyciężyć klątwę.

 

Godziny otwarcia Muzeum:

poniedziałek 10 -16 (wstęp wolny)

W poniedziałki jest udostępniana tylko ekspozycja etnograficzna. Pozostałe sale można zwiedzać tylko z przewodnikiem, za pełną opłatą i po wcześniejszym umówieniu się.

Wtorek- piątek 10 -18 w sezonie, do 16 poza sezonem;
sobota- niedziela 10 – 18 (po sezonie do 16)

Cennik:

bilet normalny- indywidualny: 9 zł, grupowy 8,50;
bilet ulgowy- indywidualny: 7 zł, grupowy 6,50;
bilet szkolny- indywidualny: 5 zł, grupowy 4,50
opłata za przewodnika: 2 zł od osoby (min 15 osób)
bezpłatny wstęp w poniedziałki – tylko na ekspozycję etnograficzną
Bilety nie są sprzedawane na 15 minut przed zamknięciem.

ADRES:

Bytowskie Centrum Kultury ZAMEK
ul Zamkowa 2
77-100 Bytów


 

 

12 thoughts on “Zamek Bytów – historia, atrakcje i ciekawostki”

  1. Widzę zmiany na blogu, to nowe menu jest zaje…ste, można odszukać łatwo teksty z danego miejsca, super sprawa.

  2. No w końcu jakiś ciekawy temat 🙂 Powrót do korzeni, że tak powiem.
    Tylko trochę łagodnie i cukierkowo… nie wierzę by takie zamek nie miał bardziej makabrycznych przejść.
    Musicie zrobić mapę zamków, które widzieliście.
    PS. Gratuluje wygranej !!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *