Zamek w Kórniku – historia, atrakcje i ciekawostki

Przy okazji wypadu do Rogalina o którym mieliście już okazję poczytać kilka tygodni temu,  wybraliśmy się też do Kórnika by zobaczyć tamtejszy zamek.

W końcu odległość jednego pałacu od drugiego to zaledwie 10 kilometrów, więc grzechem by było nie wykorzystać nadarzającej się okazji i nie upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu. 

Czy warto? Czy jest fajnie? Czy podobało się dzieciakom? – O tym dowiecie się już za momencik, a na sam koniec oczywiście legenda – tym razem o chyba najbardziej znanej zjawie polskiej – Białej Damie.

Zobacz też:

Galeria fotografii z zamku w Kórniku
Legenda


Jednak zanim zaczniemy zwiedzanie muszę nadmienić, że nie była to nasza pierwsza próba odwiedzenia tego miejsca, bo już ostrzyliśmy na nie zęby w zeszłym roku gdy wracaliśmy z wyprawy po Dolnym Śląsku i nawet udało nam się wjechać do miasta, lecz nagły klekot silnika przerwał sielankę.

Okazało się że padła nam cewka w samochodzie i zamiast łazić po okolicznym Arboretum delektując się otaczającą zielenią, musieliśmy latać po okolicznych zakładach naprawczych. Tak więc z duszą na ramieniu, by nie skończyło się tak jak przy poprzedniej próbie, zapakowaliśmy się do samochodu i po chwili byliśmy na miejscu (całe szczęście tym razem już bez niespodzianek).

Dolny-śląsk-zamek-kórnik-w-kórniku-zabytek-co-zobaczyć-zwiedzanie-atrakcja-muzeum
Najokazalszym wnętrzem rezydencji jest Sala Mauretańska, nawiązująca do Dziedzińca Lwów w Alhambrze, początkowo przeznaczona na bibliotekę, później na salę muzealną, do dzisiaj eksponująca pamiątki narodowe.

Pierwotny zamek powstał prawdopodobnie w wieku XIV i z założenia miał on pełnić funkcję obronną. Dopiero późniejsze przebudowy dokonane przez Stanisława Górkę, zmieniały jego charakter z obronnej warowni w magnacki pałac.

Miejsce dotychczasowych budynków zajęła powstała w rezultacie ich połączenia trzykondygnacyjna siedziba, w której przyziemiu znajdowały się pomieszczenia gospodarcze, na pierwszym piętrze pokoje mieszkalne o reprezentacyjnym charakterze, na drugim zaś – komnaty gościnne i dla dworzan. Gotycka wieża przeznaczona została zaś na skarbiec i arsenał.


Zobacz też:

Zamek Chęciny
Zamek Chojnik
Zamek Człuchów
Zamek Czocha
Zamek Gniew


Dumny właściciel ukończył prace budowlane w roku 1574 i już niedługo po tym fakcie, mury rezydencji rozbrzmiały muzyką, a pokoje gościnne zajął nikt inny,  jak Henryk Walezy i jego świta, udający się do Krakowa na swoją koronację. Impreza, którą na jego cześć zrobił Górka trzeba przyznać przeszła do legend. Zapisy z tamtego okresu opisują ją dość dokładnie:

[…] Byłoć tam niezmiernie mnóstwo potraw wszelkiego rodzaju, obfitość wina i napojów, otworem stały pełne spichrze i piwnice, a każden dniem i nocą brał z nich co i ile się podobało. Król sam gościł na zamku […] Otrzymał w darze śliczne rasowe konie, futra z bardzo cennych lisów moskiewskich i inne rzeczy. Panowie francuscy i dwór cały podejmowani też byli wspaniale na dolnym zamku i otrzymali także podarunki. Strzelano z dział gęsto i dawano inne różne widowiska […].

 

Dolny-śląsk-zamek-kórnik-w-kórniku-zabytek-co-zobaczyć-zwiedzanie-atrakcja-muzeum
Arboretum kórnickie – cudze chwalimy swojego nie znamy, to przysłowie jak ulał pasuje do tego miejsca. Pewnie mało kto wie, że to najstarsze i największe tego typu miejsce w Polsce i czwarte w Europie.

Po tym okresie wszystko szło ku dobremu, aż jak się pewnie domyślacie nastąpił mroczny okres historii Polski, który przyhamował rozwój rezydencji. Nieproszeni przez nikogo Szwedzi rozpanoszyli się po naszej krainie, a zamek kórnicki zajęły wojska elektora brandenburskiego, który był ich sojusznikiem.

Dopiero przejęcie podniszczonego zamczyska przez Działyńskich, a w szczególności przez Teofilę z Działyńskich (słynną Białą Damę) ponownie spowodował jego rozkwit. Okazało się że Teofila posiadła niemały talent organizacyjny i już po niedługim czasie podniosła z ruin okoliczny majątek.

To właśnie za jej rządów została przebudowana zewnętrzna szata gmachu, a teren otaczający zamek przeszedł metamorfozę niczym w dzisiejszych telewizyjnych programach ogrodniczych:

[…] Ogród był napełniony ptaszarniami oraz wodotryskami rozmaitego kształtu. Tutaj sączyła się woda z paszczy lwa opierającego łapy przednie na herbach familii Działyńskich; na innym zaś miejscu tryskały strumienie z głowy wieloryba, indziej jeszcze z paszczy krokodyla. Na kanale zamek oblewającym pływały śnieżne łabędzie; po obszernym zamkowym dziedzińcu przechadzały się żurawie, pawie i bażanty. Dwie ogromne, dotąd w ogrodzie istniejące, cieplarnie zawierały najrzadsze rośliny zagraniczne […].

Kolejnej przebudowy podjął się w XIX wieku następny właściciel Tytus Działyński, który jako zapalony kolekcjoner  starodruków postanowił przekształcić kilka pomieszczeń w pokaźnych rozmiarów bibliotekę.

Do prac najął początkowo architektów włoskich, jednak efekt końcowy go nie zachwycił, więc zatrudnił znanego w całej europie niemieckiego architekta Karola Fryderyka Schinkela, który doprowadził zamek do formy jaką dzisiaj mamy okazję oglądać. We formę budowli wkomponowano loggie, wieżyczki, wykusze, zaś dominantą kompozycyjną stała się wysoka ceglana wieża z blankami i smukłą wieżyczką. 

Na pierwszym piętrze, po stronie południowej, połączone dwie przyległe komnaty, tworząc jedną dwupiętrową salę, udekorowaną w stylu mauretańskim. Zamek otacza średniowieczna fosa wypełniona wodą. Natomiast wejście do zamku prowadzi przez neogotycki most. Zmiany również zostały przeprowadzone we wnętrzach: zostały wykonane nowe odrzwia, intarsjowane posadzki, sklepienia z doby gotyku, a także sztukateria sufitów.

Dolny-śląsk-zamek-kórnik-w-kórniku-zabytek-co-zobaczyć-zwiedzanie-atrakcja-muzeum
W Zamku mieści się także Biblioteka Kórnicka, założona w 1828 r. Jest ona jedną z pięciu największych tego typu placówek w Polsce, a jej zbiory obejmują około 400 tys. woluminów, w tym ponad 30 tys. starych druków i 14 tys. rękopisów.

Więc czy jest fajnie? Mimo, że za dzieciaka, a to było już naprawdę szmat czasu temu, byłem w tym miejscu i w zasadzie wydaje mi się, że od tego czasu nie zmieniło się ono ani trochę to podobało mi się.

Fakt, troszeczkę efekt psuje stan elewacji, ale zdaje sobie sprawę, że nie jest to remont w trąbkę dmuchał i potrzeba na to nie mało funduszy. Pozostaje więc  jedynie mieć nadzieję, że kiedyś w końcu znajdzie się bogaty sponsor i rzuci co nieco, by zamek odzyskał dawny blask. Co do wnętrz to pierwsze co się rzuca po wejściu to konieczność ubioru filcowych papuci.

Dawno już nie byłem w muzeum gdzie trzeba zakładać takie wynalazki na nogi, ale nie powiem ma to swój urok. Zresztą dzieciaki były wręcz zachwycone tym „obuwiem”, a w szczególności Maryśka, która szusowała na nich niczym na nartach. Małym minusem jest panujący chaos i jeżeli poruszacie się tak jak my bez przewodnika, to zbyt wiele się nie dowiecie o odwiedzanych pomieszczeniach pałacowych. Ludzi multum, a każdy łazi bez ładu i składu.

Samo robienie zdjęć jest prawie niemożliwe do wykonania, bo non stop ktoś wchodzi w kadr i trzeba się sporo nagimnastykować, by wychwycić moment gdzie akurat nikogo nie ma. Jednak pamiętajmy by minusy nie przysłoniły nam plusów, bo jak tylko spojrzeć na zgromadzone eksponaty , to nagle to wrażenie chaosu schodzi na dalszy plan. 

Nagromadzone skarby są niesamowite i jak ktoś lubi starocie, a do takich osób ja należę, to na pewno będzie zachwycony. Zbroje, broń, meble, obrazy – wszystko normalnie jak z obrazka.

Dolny-śląsk-zamek-kórnik-w-kórniku-zabytek-co-zobaczyć-zwiedzanie-atrakcja-muzeum
muzeum w Kórniku znajdują się 3 kopie husarskie długości ok. 4,6- 4,8 m. Ich masa wynosi niewiele ponad 2 kg”. Właśnie dlatego kopia husarska, która miała odpowiednie parametry za sprawą rewolucyjnej wręcz budowy, osiągnęła to, czego nie potrafiła osiągnąć średniowieczna kopia rycerska – była znacznie dłuższa, a poprzez wydrążenie w środku – znacznie lżejsza.

Natomiast dla tych, którym znudzi się widok antyków (chociaż wydaje mi się, że to nie może się nudzić) to zawsze można wyjść i podreptać do Arboretum, czyli potężnego parku w którego otoczeniu znajduje się zamek.

Ta oaza zieleni została założona przez dawnego właściciela tych ziem, o którym wspominałem już wcześniej – hrabiego Tytusa Działyńskiego, w pierwszej połowie XIX wieku. Tam na powierzchni 50 ha zdecydowano się posadzić drzewa i krzewy, często egzotyczne, które dzisiaj możemy podziwiać w całej okazałości, a uwierzcie mi do podziwiania jest sporo.

Park szczyci się niemałą kolekcją kilkusetletnich drzew rodzimych między innymi lip, buków, dębów oraz zadomowionych drzew egzotycznych – magnolii drzewiastych, jodeł greckich czy cypryśników błotnych.

Oprócz tego możemy spotkać wiśnie, jabłonie, brzozy, jodły koreańskie, żywotnik zachodni (odmiana ‘Aurescens’), jodły Veitcha czy kolkwicje chińskie i wiele, wiele innych roślin. Podejrzewam, ze jakby człowiek jeszcze lepiej poszukał to pewnie  w tych gęstwinach spotkałby jakiegoś tolkienowskiego Enta. Jednym słowem raj dla drzewolubów, a i dla niedzielnych spacerowiczów miejsce jak najbardziej godne polecenia.

Park szczególnie przypadł do gustu Gośce, która w końcu mogła poszaleć nie zatrzymywana i uspokojona przez nikogo, a nam dało to chwilę wytchnienia podczas której mogliśmy w końcu spożyć kubeczek gorącej kawy i odpocząć przed drogą powrotną.

Podsumowując. Jest fajnie! Dzieciakom się podobało! Było warto! Zamek w Kórniku i Arboretum to miejsca które koniecznie trzeba odwiedzić. Są co prawda pewne niedociągnięcia, ale całokształt zasłużył spokojnie na piąteczkę. Nasze szlaki polecają!

LEGENDA:

Dawno temu przy jeziorze Kórnickim stał stary, podniszczony zamek myśliwski dawnych właścicieli tych ziem – Górków.  Ludzie siedzący w karczmach opowiadali sobie historie o skarbach rodowych ukrytych w przepastnych lochach tej widocznej z daleka ruiny, jednak nikt nie odważył się ich przeszukać. 

Wszystko spowodowane było tym, że podobno nałożoną na te kosztowności klątwę, która miała spaść na tego co się zbliży z zamiarem ich zrabowania. Co prawda w zamierzchłych czasach znalazło się kilku śmiałków, jednak po tym jak ginęli bez wieści, lub znajdowano ich przerażonych w leśnych gęstwinach,  już nikt inny się na ten czyn nie odważył.

Pozostało jedynie snucie opowieści, że może ktoś kiedyś przegoni upiory stojące na straży skarbca.

Dolny-śląsk-zamek-kórnik-w-kórniku-zabytek-co-zobaczyć-zwiedzanie-atrakcja-muzeum
Ogrody w zamku Kórnik są piękne i rozległe. Spacer nimi to czysta przyjemność.

Skoro nie można siłą wydrzeć skarbów, to może zdjąć tą klątwę? – pomyślał pewnego razu proboszcz z bnińskiej parafii – Wszak w starych księgach jest zapisane, że klątwa może być zdjęta, jak na miejsce którym jest obłożona uda się procesja i tam mszę odprawi.

Zebrał więc rezolutny pleban swoją trzódkę, a ta niechętnie (jednak skuszona nieprzebranymi skarbami czekającymi na nowych właścicieli) podreptała za nim. Procesja w końcu dotarła na miejsce i już mieli odprawić mszę gdy nagle się okazało, że proboszcz zapomniał stuły. Na to tylko czekały siły nieczyste i z całą swą diabelską mocą przepędziły zebranych kmiotów.

To jednego rzuciły na mury zamkowe, to jakiejś babie wczepiły niewidoczne szpony włosy i zaciągnęły ją do lasu, kogoś tam jeszcze podniosły nad ziemię i cisnęły nim do jeziora. Reszta zaś nie czekając na rozwój wypadków, czym prędzej czmychnęło do domów.

Pleban po takiej porażce długo nie mógł się otrząsnąć, był wszak pewien, że zapakował wszystko czego potrzebował. Jednak nie poddawał się 

– Co to, to nie! Tak być nie dostoi co by diabły górę nad świętością wzięły! Trzeba jeszcze raz spróbować. Tym razem jednak przed wyprawą sam wszystko jeszcze raz posprawdzam i pewność mieć będę, że wszystko jest spakowane – Jak postanowił tak uczynił.

Co prawda procesja zmniejszyła się znacznie, bo odważnych po pierwszej było jakby mniej, ale znalazło się jeszcze kilka owieczek, które walczyć z siłami nieczystymi chciały i wyruszyli.  Niestety scenariusz z poprzedniej procesji się powtórzył, jednak tym razem w ekwipunku kapłana zabrakło kropielnicy. I znowu procesja miast odprawiać mszę, musiała ratować się ucieczką.

Kilka miesięcy później nastąpiła ostatnia, jak się później okazało, próba, którą tym razem wykonała procesja składająca się zaledwie z proboszcza, wikarego i organisty. Jednak i tym razem w ekwipunku brakowało niezbędnego oręża do walki ze złem – kropidła.

Moc diabelska nie została zniszczona, skarby głęboko zapadły się pod ziemię, a miejsce to otaczać zaczęła jeszcze gorsza sława. Być może gdyby na miejsce przyjechał na karym koniu mistrz Geralt, to sprawą klątwy już dawno by odeszła w zapomnienie, jednak nikt taki się nie zjawił i mroczne siły panoszyły się w ruinach przez wiele lat.

Pewnego razu Kórnikiem wstrząsnęła wielka tragedia. Pożar który wybuchł w mieście strawił praktycznie wszystkie budynki. Ludzie potracili dobytek całego życia i nie było widać światełka w tunelu

– Pomrzemy teraz. Zima się zbliża wielkimi krokami a my dachu nad głową nie mamy! Śmierć zbierze wielkie żniwo. Jedyna nadzieja w Naszej Pani, może ona coś poradzi!

Teofila z Działyńskich, bo o niej była mowa słyszała te nawoływania o pomoc gdy przechadzała się po zniszczonym mieście, a że była niezmiernie wykształconą osobą i nie wierzyła w zabobony, a jedynie w racjonalne myślenie, to wezwała przed swoje oblicze doradców i nakazała im by rozebrali ruiny przy jeziorze, a pozyskane cegły przekazali nieodpłatnie mieszkańcom

Dolny-śląsk-zamek-kórnik-w-kórniku-zabytek-co-zobaczyć-zwiedzanie-atrakcja-muzeum
Hrabina Teofila z Działyńskich primo voto Szołdrska, secundo voto Potulicka była osobą nieprzeciętną. Bardzo dobrze jak na owe czasy wykształcona i nie mniej ekscentryczna. Na przykład co tydzień sprowadzała z Paryża nowości wydawnicze, posyłając tam w zamian brudną bieliznę do prania. Urodziła się w roku 1714, w wieku 11 lat została sierotą. Dwukrotnie wychodziła za mąż i dwukrotnie chowała swoich wybranków. Po tym okresie w całości poświęciła się rozwijaniu należących do niej włości.

– Ale Pani, klątwa! Przecież upiory nie dadzą się tak łatwo przepędzić! – Jednak Pani nie usłuchała i już niedługo wynajęte ekipy stanęły z duszą na ramieniu przed zaniedbanym zamczyskiem.

Prace szły o dziwo sprawnie. Dzięki uzyskanemu budulcowi odnowiono zniszczone miasto, a upiorów jak nie było widać tak nie było. Wszystko wskazywało na to, że moc klątwy wyczerpała się z czasem.

Jednak jak się później okazało nie było to prawdą. Straszny los spotkał nieostrożną Hrabinę, która zniszczyła siedzibę demonów. Została skazana ona na wieczne potępienie za zakłócenie ich spokoju i rozebranie ich siedziby.

Dziś jej duch pod postacią Białej Damy wychodzi z ram obrazu malarza A. Pesne i podtrzymując suknię dłonią udaje się do parku. Podobno spokój jej duszy może zapewnić jej jedynie odnalezienie skarbca poprzednich właścicieli, ale z tego co ludzie gadają zapadł się on do samego piekła.

Cennik:

Zamek i powozownia
7,00 zł  – ulgowy
15,00 zł -normalny
Arboretum
5,00 zł -ulgowy 
7,00zł – normalny


 

24 thoughts on “Zamek w Kórniku – historia, atrakcje i ciekawostki”

  1. Coraz lepiej wyglądają te wasze wpisy, pełna profeska. . Do tego fajne teksty i super fotografie. Chyba zrobię sobie konto i zostanę z Wami na dłużej 🙂 Macie informacje przez maila o nowych wpisach ? Buziaki

  2. Zróbcie jakiś przewodnik po zamkach przyda się gdy będziemy planować wyjazd. Nie trzeba będzie się zastanawiać tylko bierzemy książkę i waszą mapę i tyle.

    1. A dokładniej wyglądało to tak:

      Sama masa poszczególnych składowych ekwipunku wynosiła: zbroja husarska – od 12 do 16 kilogramów; szabla husarska z pochwą – od 0,5 do 1, 36 kilograma; koncerz husarski z pochwą – od 1,69 do 1,90 kilograma; nadziak od 0,88 do 0,96 kilograma; siodło od 2,40 do 7,28 kilograma; dwa pistolety – każdy od 0,99 do 1,1,5 kilograma; kopia husarska od 2,5 do 3 kilogramów. Tak więc całkowita masa ekwipunku wynosiła od 26, 5 kilogramów do 36, 8 kilogramów.

      1. Zdziwiony jestem co? Ano nie tak wiele ważyło to całe diachostwo co nosili na sobie. Myślałem że więcej co najmniej dwa razy tyle.

  3. Fajnie, raz jesteśmy pośród słoni gdzieś tam a nagle w Kórniku prawie po sąsiedzku 🙂 Fajny opis zamku, aż wstyd tak dawno tam nie być.

  4. Miejsce niesamowite i. bardzo dobrze wyposażone jak na polskie zamki. Dawno temu byłem ale zabieram się już od jakiegoś czasu by tam wpaść z dziewczyną. Podobno podziemia są niesamowite ale chyba nie udostępniono ich ludziom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *