Muzeum Bursztynu w to atrakcja, którą trudno jest ominąć odwiedzając piękny Gdańsk.

Jedni – jak w piosence Fasolek – mają tyle szczęścia, że znajdują go po prostu na plaży. Z kolei my odnaleźliśmy go dzięki uprzejmości Muzeum Gdańska w Wieży Więziennej i Katowni (Tak wiem, brzmi zarówno ciekawie i strasznie).

Mowa oczywiście o bursztynie, złotej kropelce zastygłej żywicy, która od zarania dziejów dzięki swojemu pięknu towarzyszyła człowiekowi. To właśnie złoto północy, było i jest nadal jednym z największych hitów eksportowych miast nadbałtyckich, a w szczególności Gdańska, który rozkwitał na przestrzeni wieków między innymi dzięki bursztynowi.

To właśnie tutejsi mistrzowie przekazywali sobie z dziada pradziada tajniki obróbki jantaru, doprowadzając swoje rzemiosło do perfekcji, o czym możemy się przekonać oglądając eksponaty zgromadzone w muzealnych gablotach.

Co by już nie przedłużać zapraszam w podróż, którą rozpoczniemy około 40 milionów lat temu, gdzie z rany powstałej w pniu drzewa wysączyła się kropla lepkiej, aromatycznej mazi.

Troszkę o bursztynie

Jak już wspomniałem rana drzewa iglastego około 40 milionów lat temu w epoce zwanej eocenem, wypełniła się żywicą która wystawiona na działanie czynników atmosferycznych stwardniała, tworząc mocną skorupę. Działo się to wszystko na kontynencie, który zajmował teren dzisiejszego Bałtyku. Nazwano go Fennoskandia.

Muzeum Bursztynu w Gdańsku

Stwierdzono poprzez szereg badań i obserwacji, że wegetacja tam jak w przypadku dzisiejszych lasów tropikalnych trwała cały rok. Jednak ten zielony raj nie był do końca spokojny. Co rusz wstrząsały nim wybuchy wulkanów raniące odłamkami olbrzymie drzewa, co właśnie było przyczyną pojawiania się wycieków żywicy na pniach roślin.

W końcu poranione drzewa obumarły, a jedynym świadkiem ich istnienia pozostała ta niepozorna grudka zastygłej mazi. Miliony lat procesów fizykochemicznych spowodowały skamienienie tworząc bursztyn, o którym dzisiaj sobie poopowiadamy.

Dlaczego świat zwariował na punkcie bursztynu

Wiecie co jest niezwykłe? Że ludzkość sama sobie wybiera to co jest wartościowe od tego co nie jest. No spójrzcie na tę złotą kopalinę, która składem chemicznym nie odbiega od węgla kamiennego, a nawet można powiedzieć, że skład chemiczny jest praktycznie ten sam.

Co więcej  właściwości fizykochemiczne mają  też podobne – przecież węgiel i bursztyn, to kamienie które można podpalić. Co więc powoduje, że jednym palimy jeszcze w piecach, a inny od wieków służy jako element dekoracyjny?

Już odpowiadam. To nasze drogie panie! Poważnie, to wszystko przez kobiety. Dawno temu odziany w skóry praczłowiek idąc po plaży pomyślał, że ten błyszczący kamień, który tak ładnie mieni się kolorami gdy patrzy się przez niego pod słońce, będzie świetnie wyglądać na szyi oblubienicy.


Chwycił więc kropelkę złotych marzeń i w te pędy pobiegł pokazać swoje znalezisko, dzięki czemu tej nocy mu się poszczęściło. Natychmiast podłapali to inni z wioski i już niedługo szyje, dłonie i nogi obwieszone były coraz wymyślniejszymi bursztynowymi ozdobami.

Na tyle była to piękna biżuteria, że w mgnieniu oka bursztyn stał się hitem eksportowym podbijając praktycznie cały świat.

Każdy przecież zna szlak bursztynowy, którym jantar z wybrzeży Bałtyku docierał nad morze śródziemne i nawet dalej. Celtowie, a później rzymscy kupcy  wyruszali na ziemie barbarzyńców z duszą na ramieniu i workami wypchanymi srebrnymi denarami i złotymi ureusami ryzykując życie, tylko po to by sprzedać z gigantycznym zyskiem lyncurium (bo tak nazywali bursztyn) na rzymskich targowiskach.

Niejeden nie powracał żyw z wyprawy, jednak Ci którym się powiodło pławili się w bogactwach do końca swoich dni. Jednak kończmy już tę pogadankę o dawnych czasach i pędźmy do naszego Gdańska, gdzie zdecydowano się otworzyć muzeum poświęcone złotu północy.

Muzeum Bursztynu, cóż za skarby skrywa

Muzeum Bursztynu w Gdańsku jest placówką dość „świeżą” bo założono ją w 2006 roku (też łapiecie się na tym, że wszystko po 2000 roku jest stosunkowo młode? Czy to tylko ja mam takie wrażenie i nie czuję tego, że to już 19 lat minęło od tej daty? 🙂

To właśnie wtedy włodarze Muzeum Gdańska postanowili otworzyć kolejne muzeum.  Wybór był w zasadzie oczywisty, bo o bursztynie mimo, że Gdańsk z niego słynie, raczej niewiele można było się w Gdańsku dowiedzieć. Jednak zanim zaczniemy zwiedzanie sal muzealnych, opowiem Wam o miejscu w którym je ulokowano.

O Wieży Więziennej i Katowni słów kilka

Pamiętacie nasze legendy o czarownicach i złodziejach z Chojnic, czy proces grabarzy  z Ząbkowic Śląskich ? Tortury, którym byli poddawani bohaterowie naszych opowieści, to podobno kaszka z mleczkiem w stosunku do tego, co się wyczyniało w murach wieży więziennej. Tam to były odosobnione przypadki, które wstrząsały okoliczną ludnością, a tutaj w Gdańsku były one po prostu codziennością.

Kaci rezydujący w murach dzisiejszego muzeum począwszy od roku 1604 do 1858 robili wszystko co w ich mocy, by złoczyńcy na sam widok więziennej wieży  dostawali gęsiej skórki. Byli to tak wytrawni specjaliści, że długo nie trwało, jak gdańskie więzienie zostało okrzykniętym jednym z najcięższych w całej Europie.

Na porządku dziennym było obcinanie uszu, głodzenie, wieszanie, batożenie, przypalanie, odrąbywanie wystających części ciała i do czego tam jeszcze oprawcy byli zdolni. Można śmiało powiedzieć, że ograniczała ich tylko wyobraźnia.

Ich skuteczność była na tyle wysoka, że kto wchodził do więzienia już z niego się nie wydostawał, no chyba że nogami do przodu.

Co ciekawe część z tych, którzy mieli to nieszczęście dostać się w łapska oprawców tkwi tam podobno do dzisiaj i czasami nawet pojawiają się w muzealnych salach jako umęczone duchy. W sali żałobnej straszyli (a może straszą nadal) rodzice, którzy zamordowali własne dzieci. Ponoć po osadzeniu w więzieniu i „masażu” wykonanym przez kata o sękatych łapach, tak ich ruszyło sumienie, że postanowili czym prędzej pożegnać się z tym światem przy pomocy sznurka na szyi.

Kolejnym duchem, którego można napotkać jest bezgłowy klucznik, który podczas oblężenia Gdańska postanowił sprzedać klucze do miasta wrogom. Sprawa jednak wyszła na jaw przed finalizacją i miast wzbogacić się o kilka srebrników, został skrócony o głowę.

Jednak dość makabry i czas na coś przyjemnego. Czyli już bez strachu idziemy obejrzeć zgromadzone eksponaty.

Skarby ukryte w muzealnych gablotach

Bursztyn

Jak pewnie się domyślacie, w Muzeum Bursztynu króluje…uwaga, tu Was pewnie zaskoczę…bursztyn! Na kilku poziomach wieży zgromadzono praktycznie wszystkie rodzaje bryłek skamieniałej żywicy jakie możemy odnaleźć na całym świecie (tak przynajmniej mi się wydaje). 

Jest tego na tyle dużo, że nie powiem zaskoczyło mnie bardzo jak bursztyn jest różnorodny. Od barwy która najbardziej pasowała by do świeżo podebranego pszczołom miodu, po całkowicie mlecznobiałą.

Muzeum Bursztynu w Gdańsku

Jednak najciekawsze eksponaty i to nie tylko według mojego skromnego zdania to okazy, które okazały się śmiertelnymi pułapkami dla wielu żyjątek, które w dość pechowy sposób stanęły miliony lat temu na drodze spływającej żywicznej kropli.

Inkluzje

Tak, tak. To  właśnie inkluzje jak dla mnie  i dla dzieciaków, były czymś niesamowitym. Patrzałem na specjalnie przygotowanych stanowiskach na owady zatopione w żywicy i tylko jedno przychodziło mi do głowy

– To właśnie teraz spoglądam w przeszłość i to jak daleką – Kto by się spodziewał, że pułapka która kosztowała życie motyla czy komara da mu w zasadzie nieśmiertelność.

Od razu przez głowę przebiegła mi scena z Jurrasic Park, kiedy to naukowcy odzyskali krew dinozaura z brzucha malutkiego krwiopijcy. Dzisiaj wiem,  że to w zasadzie bujda na  resorach, ale jednak  w 1993 roku (chyba przestanę operować datami bo się dołuję) robiło to niemałe wrażenie i wpływało na wyobraźnię, że faktycznie może kiedyś coś takiego będzie możliwe.

Muzeum Bursztynu w Gdańsku

Teraz jednak bardziej się zastanawiam jak ten malutki komar, niczym nie wyróżniający się od tych naszych przebrzydłych stworzeń współczesnych, miał tą swoją rureczką przebić skórę takiego Triceratopsa, czy innego gadziego potwora. Jest tu na Sali jakiś paleontolog, który by  co nie co wytłumaczył?

To że owady wpadały w kleistą pułapkę to w zasadzie był standard. Jednak uwięzienie szybkiego, czteronożnego kręgowca to już był nie lada wyczyn. Tym bardziej zachwyca największy skarb muzeum – Jaszczurka Gierłowska. Jest to druga znana jaszczurka zatopiona w bursztynie gdańskim (pierwsza odnaleziona jeszcze za panowania pruskiego).

Odnaleziono ją na plaży w Gdańsku Stogach w roku 1997r. Całe szczęście zamiast cieszyć oko prywatnego kolekcjonera, ten unikat na skalę światową można pooglądać sobie w muzeum. Do czego bardzo zachęcam. Warto.

Rzeźby

Jak by tego jeszcze było mało, na ostatnich piętrach muzeum zdecydowano się pokazać dzieła sztuki wykonane ręką prawdziwych artystów, którzy za materiał do swoich prac wybrali właśnie bursztyn. Powiem Wam, że gdyby nie czujna ochrona, to szachy wykonane w całości z bursztynu znalazły by świetne miejsce na moim biurku. Jednak pięknie to wszystko wygląda w gablotach i nie będę zubażał ekspozycji, tak byście i wy mogli nacieszyć nimi oczy i zostawię je w spokoju.

Choć nie powiem szkoda, że tak cudowne szachy nie służą do tego do czego w zasadzie zostały stworzone, tak jak chociażby bursztynowa gitara, na której widać po zdjęciach przy gablocie było grane. 

Co jeszcze nam się spodobało?  Marysia od razu popędziła do rzeźby smoka i walczącego z nim rycerza (widać wpływ bajek czytanych na dobranoc), a Małgosia jak to prawdziwa księżniczka, zachwyciła się jajkiem Faberge podarowanym miastu z okazji 1000 – lecia w roku 1997.

Krótkie podsumowanie

Powiem Wam zupełnie szczerze. Nie sądziłem, że muzeum poświęcone tylko bursztynowi może być tak ciekawe. Co więcej nie sądziłem, że może też spodobać się dzieciakom.

Co prawda, Gosia w sali, gdzie można było oglądać bryłki w postaci naturalnej troszkę wymiękła, ale odzyskała siły w sali z rzeźbami. Jedynym mankamentem jest to, że musicie liczyć się ze sporą ilością osób, które także chcą zobaczyć złoto północy.

No, ale na to nie mamy wpływu i tylko możemy się cieszyć, że coraz więcej turystów odwiedza to miejsce poznając historię skamieniałej żywicy. Nasze Szlaki zdecydowanie polecają tę gdańska atrakcję. Warto!

Ciekawostki z bursztynem związane

  • Słowo bursztyn pochodzi od niemieckiego słowa ”Bernstein”, czyli w dosłownym tłumaczeniu – palący się  kamień.
  • Na świecie można znaleźć około 60 rodzajów bursztynu.
  • Bursztyn w czasach starożytnych był traktowany jako lekarstwo na  wszystko. Istne panaceum. Były maści z bursztynem, nalewki, kadzidła i co tam jeszcze zdołano wymyślić.
  • W Borach Tucholskich, za panowania pruskiego, wydobywano bursztyn metodą odkrywkową. Jednak dewastacja środowiska była tak wielka, że wydobycia zakazano. Najwięcej nielegalnych wykopalisk było w lasach w okolicy Woziwody.
  • W ostatnich latach polskie zasoby bursztynu bałtyckiego powoli zaczynają zanikać. Spowodowało to horrendalny wzrost ceny, która najprawdopodobniej już nie spadnie. Aktualnie za 100g trzeba zapłacić prawie  8 tyś zł.
  • Szacuje się, że 90% światowych zasobów bursztynu zlokalizowane jest w Obwodzie Kaliningradzkim.
  • W 1887 roku w okolicach Słupska znaleziono w torfowisku rzeźbę przedstawiającą niedźwiadka. Ten amulet łowcy niedźwiedzi powstał w neolicie, czyli tak na oko około 7000 lat przed naszą erą.
  • Według rzymskiej legendy bursztyn powstał ze skamieniałego moczu rysia, stąd nazwa lyncurium.
  • Na wyspie Langkawi w galerii Perdana można zobaczyć prezent wykonany dla premiera Malezji z gdańskiego bursztynu.
  • Największym dziełem gdańskich mistrzów była bursztynowa komnata wykonana dla Fryderyka I. Zabytek ten  do dzisiaj rozpala wyobraźnię poszukiwaczy skarbów, mających nadzieję na szybkie wzbogacenie się. Szacuje się, że rynkowa cena komnaty wynosi na dzień dzisiejszy nawet 1 miliard złotych. Wykonano  ją z 5 ton najlepszego bursztynu.

Informacje praktyczne

Dane kontaktowe

Adres:  Ul. Targ Węglowy 26; 80-836 Gdańsk
Telefon: +48 789 449 649

Godziny otwarcia

Poniedziałek – nieczynne
Wtorek: 10.00-13.00 – wstęp wolny
Środa: 10.00-16.00
Czwartek: 10.00-18.00
Piątek-Sobota:10.00-16.00
Niedziela:11.00-19.00

Cena biletów

Normalny: 12 zł
Ulgowy: 6zł
Rodzinny: 20zł