Festyn Archeologiczny odbywa się we wsi Biskupin w województwie kujawsko-pomorskim położonej w powiecie żnińskim. Nazwa tego regionu to Pałuki.

Co prawda był już mały artykuł w zeszłym roku o Biskupinie, ale tak go sobie przeczytałem jeszcze raz i stwierdziłem, że co jak co, ale to niezwykłe miejsce wymaga czegoś więcej. Dlatego też dzisiaj, po raz kolejny i pewnie nie ostatni, zapraszam Was do Biskupina na Pałukach. Miejsca, które niczym gigantyczny wehikuł czasu przenosi nas w niesamowite, barwne, surowe  i przesiąknięte historią epoki.

Jak to często z takimi miejscami bywało, ich odkryciu towarzyszył przypadek. W roku 1933 na skutek prowadzonych prac irygacyjnych na pobliskich polach woda w jeziorze biskupińskim opadła odsłaniając pozostałości osady. W artykule poniżej opowiem Ci o niezwykłym wydarzeniu, jaki ma miejsce każdego roku, a jest to Festyn Archeologiczny w Biskupinie.

Biskupin w pełni zrekonstruowana osada dawnych mieszkańców Pałuk

Festyn Archeologiczny. Biskupin widziany z lotu ptaka.

Okoliczni chłopi nie zdawali sobie sprawy z wagi odkrycia i miejsce to traktowali jako zwykłą ciekawostkę od czasu, do czasu znajdując zabytki archeologiczne. Dopiero gdy dzieci zaczęły zanosić do szkoły to, co ich ojcowie przypadkowo znajdowali, sprawa nabrała rozpędu. W zasadzie rozpędu tej sprawie nadał jeden człowiek Walenty Szwajcer, ich nauczyciel, który gdy tylko zobaczył wystające z bagna pale, natychmiast poinformował o tym profesora Józefa Kostrzewskiego z Poznania.

Biskupin badania i odkrycia historyczne

Biskupin widziany z lotu ptaka.

Pierwsze badania wykopaliskowe w Biskupinie rozpoczęto już rok później i kontynuowano je aż do wybuchu 2 wojny światowej. Znalezisko było na tyle okazałe, że prasa okrzyknęła je natychmiast polskimi Pompejami, a na miejsce wykopalisk zaczęły zjeżdżać znane osobistości, by zobaczyć postępy prac. Tymi najważniejszymi gośćmi byli między innymi: prezydent Ignacy Mościcki, prymas Polski August Hlond, czy marszałek Polski Edward Rydz – Śmigły.

Co ciekawe, po wybuchu wojny miejscem tym zainteresowały się nazistowskie Niemcy i wysłały w te tereny specjalny oddział SS-Ausgrabung Urstätt, pod dowództwem Hauptsturmführera prof. dr. Hansa Schleifa, który miał za zadanie prowadzić badania pod kątem pragermańskości tych terenów. Mimo intensywnych prac nazistom nie udało się jednak udowodnić germańskiego charakteru osady. Dlatego też postanowili  zniszczyć zrekonstruowane budynki, a relikty zasypać ziemią, co spowodowało bardzo duże zniszczenia.

Biskupin po II Wojnie Światowej

Festyn Archeologiczny. Brama do Biskupina

Gdy tylko kurz wojenny opadł, po raz kolejny do osady zjechali najwybitniejsi polscy archeolodzy z uczniem profesora Kostrzewskiego na czele, który objął dowodzenie nad pracami. I to właśnie pod kierownictwem  prof. Zdzisława Rajewskiego pracowali aż do roku 1974. Efektem tych prac było między innymi dokładne określenie daty powstania osady w Biskupinie.

Na podstawie badań dendrologicznych, polegających na analizie kolejnych przyrostów słojów, stwierdzono, że drzewa wykorzystane do budowy osady zostały ścięte zimą 737 roku przed naszą erą. Co jest ciekawego w tej dacie? Krótko przed wzniesieniem osady biskupińskiej, w ciepłym kraju na południu Europy powstała inna osada, którą każdy z pewnością zna. Założył ją niejaki Romulus w roku 753 przed naszą erą i nazwał ją Rzymem. W przeciwieństwie jednak do włoskiej stolicy Biskupin nie przetrwał tysięcy lat, a jedynie około 150 i po tym okresie zaginął. Najprawdopodobniej podnoszący się stan wód jeziora, spowodował konieczność opuszczenia tego miejsca.

Co mamy dzisiaj? Dzisiaj w Biskupinie prężnie działa jedno z najlepszych muzeów, jakie kiedykolwiek miałem możliwość zwiedzenia. Obecnie na terenie muzeum możemy pozwiedzać nie tylko osadę na półwyspie, lecz także wioskę wczesnośredniowieczną, osiedle neolityczne i muzeum, w którym możemy zobaczyć wystawy stałe i czasowe. Jednak najważniejszą rzeczą, którą możemy zobaczyć i w niej aktywnie uczestniczyć, jest organizowany corocznie festyn archeologiczny, który przyciąga niezliczone ilości turystów z całej Europy.

To właśnie Festyn Archeologiczny jest tym, co lubimy w tym miejscu najbardziej. Nie ma nic lepszego niż taka lekcja historii pod gołym niebem. Zawsze co roku z niecierpliwością czekam na wrzesień i jak tylko pogoda sprzyja, ładujemy się do samochodu i jedziemy pooglądać, co też ciekawego pokażą nam organizatorzy  w tym roku, a trzeba zaznaczyć, że co roku zawsze jest coś innego.

Festyn Archeologiczny w Biskupinie i nasz ulubiony temat przewodni – Bogowie Wojny

Naszym ulubionym tematem festynu w Biskupinie był ten, który tygryski lubią najbardziej „Bogowie Wojny”. Dało nam to możliwość zobaczenia wszystkiego, co wiąże się bezpośrednio z tematem przemocy w dawno minionych wiekach.  Niezliczona ilość wojów, barbarzyńców, legionów rzymskich, gladiatorów i wielu innych sprawdza swoje miecze i topory na ciałach swoich wrogów. Na arenie słychać uderzenia kling, pękające tarcze i wyjących z bólu pokonanych. Krew leje się hektolitrami, a rozbawiony tłum obserwatorów wiwatuje na część zwycięzców, niczym w starożytnym rzymskim Koloseum. No czego chcieć więcej?

Panie niech się nie martwią, bo nawet jeżeli nie lubią tego typu rozrywek (co raczej nie jest możliwe, bo przecież tego nie można kochać) to zawsze pozostaje im możliwość zajęcia się rękodziełem. Zrobieniem z dzieciakami koralików, podpatrzenia jak to dawniej dziewoje przygotowywały jedzenie, czy też jak artyści z epoki ozdabiali biżuterię, by ta podobała się kupującym.

Festyn Archeologiczny w Biskupinie

Jak jeszcze nie byliście, to zasuwajcie czym prędzej. Festyn Archeologiczny rozpoczyna się zazwyczaj we wrześniu, lecz dobrze jest sprawdzić dokładną datę na oficjalnej stronie muzeum. Ja na pewno będę tam z całą ferajną po raz kolejny.

Jeżeli spędzasz czas w okolicy i chciałbyś wybrać się na zorganizowaną wycieczkę do Biskupina lub innych miejsc w pobliżu, zajrzyj na poniższą stronę, gdzie znajdziesz sporo ciekawych propozycji.

Oczywiście Muzeum w Biskupinie to nie jedyna atrakcja pięknych Pałuk. Znajdziecie w okolicy sporo imprez dla młodzieży i dzieci, zamek w Wenecji, podobno nawiedzony, dinozaury w Rogowie i wiele, wiele innych niezwykle ciekawych miejsc, które znajdziesz w naszym wcześniejszym artykule.

Pałuki tajemnicza i piękna kraina

Biskupin na dużym ekranie

Wojownicy z Biskupina

Na zakończenie, jako ciekawostkę dodam, że Muzeum w Biskupinie było niejednokrotnie planem filmowym. Szczególnie miejsce to sobie upodobał Jerzy Hoffman, który kręcił tutaj Ogniem i Mieczem i Starą BaśńKiedy Słońce było Bogiem. Co ciekawe tak kiedyś się zdarzyło, że miałem możliwość statystowania w tym drugim filmie i właśnie dzisiaj zamiast legendy, krótka opowieść tym, jak to się stało, że zostałem panem Tik-Takiem i jak później udało nam się wkurzyć reżysera filmu.

O tym jak zostałem aktorem w produkcji – Stara Baśń

Menele i opoje z Biskupina

Dawno, dawno temu, jak jeszcze byłem młodym studentem o gęstej czuprynie i iskrach w oku, siedziałem sobie spokojnie w akademiku i kontemplowałem razem z przyjacielem sens życia. Nagle  zadzwonił telefon – model Simens C35i o polifonicznych dźwiękach.

Hmm.  – Pomyślałem. – Któż to może do mnie dzwonić o tej godzinie i po chwili wahania odebrałem.

W słuchawce rozległ się głos, który rzekł.

Dzień dobry, a w zasadzie dobry wieczór. Czy rozmawiam z Panem Michałem? Tak? To dobrze. Niedawno był Pan na castingu do filmu Stara Baśń, czy ma Pan możliwość przyjazdu na plan filmowy w Biskupinie z samego rana? – Zaskoczyło mnie to pytanie niezmiernie.

Musiałem pogrzebać troszkę w pamięci, by faktycznie skojarzyć fakt, że kiedyś tam byłem gdzieś na jakimś spotkaniu i porobiono mi zdjęcia, lecz było to już tak dawno temu, że zdążyło mi wylecieć z pamięci. Zaniemówiłem. Po chwili, gdy zniecierpliwiony głos w słuchawce zapytał się, czy jeszcze tam jestem, otrząsnąłem się ze zdziwienia i zapytałem Pana kierownika produkcji o to, czy może ze mną przyjechać mój przyjaciel Bartek, który akuratnie siedział ze mną w pomieszczeniu. Głos w słuchawce zapytał, jak wygląda kolega i na informację, że jeszcze jest bardziej łysy niż ja i troszkę wyższy ode mnie, nastała krótka cisza, po której stwierdził, że jak będę się lepiej czuł w jego towarzystwie to pewnie. Przyjeżdżajcie.

Na drugi dzień staliśmy pod bramą muzeum. Jako że pogoda była wyjątkowo paskudna,  taka typowa październikowa jesień, zaopatrzyliśmy się w płyn rozgrzewający marki Polmos i udaliśmy się na wyznaczone miejsce zbiórki. Tam lekkie zdziwienie, a w zasadzie nie nawet takie lekkie. Stoi pełno kudłatego chłopa, każdy praktycznie z włosami po pas. Twarze mężczyzn w większości zasłonięte przez gęste brody i co najistotniejsze, najwyżsi z nich sięgali nam gdzieś w okolicę szyi. Popatrzyliśmy na siebie i już wiedzieliśmy, że raczej tutaj nie pasujemy. Zresztą kierownik produkcji jak tylko nas zobaczył, najprawdopodobniej stwierdził to samo, jednak mleko się już rozlało i widocznie pomyślał, że skoro już się pofatygowali, to niech zostaną, charakteryzatorki sobie dadzą radę.

Charakteryzatorki były jednak innego zdania, tak przynajmniej myślę, bo tylko jak nas zobaczyły, powiedziały tylko jedno, ale jakże znaczące zdanie.

No kur…a mać, co my mami z Wami zrobić!? – Stały tak nad nami z 10 minut i zastanawiały się co teraz. W końcu wymyśliły. – Panu. – Tu zwróciły się do mnie. –Przykleimy wąsa. – A panu. – Tu zwróciły się do mojego kolegi. – Namalujemy brodę.

Nie powiem, efekt był rozbrajający. Mój wąs, identycznym szczycił się Pan TIK-TAK, robił kapitalne wrażenie w połączeniu z łysą główką. Zresztą nie lepiej wyglądała namalowana gąbką, namoczoną najprawdopodobniej w bejcy, broda kolegi. Na tyle było to komiczne, że jak tylko się zobaczyliśmy, parsknęliśmy śmiechem i tak ucharakteryzowani udaliśmy się na plan, gdzie w pierwszym dniu mieliśmy robić za jeńców wojennych. Ustawiono nas w dwa rzędy, pod nogami przeciągnięto belkę i tak mieliśmy wędrować do obozu. Ja i Bartek byliśmy ostatnimi jeńcami w szeregu. Na początku wspominałem o różnicy wzrostu, prawda? Pochód wyglądał mniej więcej tak; niski kudłaty, niski kudłaty, niski kudłaty bez zębów i na końcu łysa tyczka i przy drugiej belce podobnie, z tym że  tyczka oprócz tego, że łysa, to jeszcze wyglądała jak opiekun Kulfona i Moniki.

Po krótkim zastanowieniu stwierdzono, że jednak w tym dniu raczej nie przydamy się na planie filmowym i usłyszeliśmy.

Jak chcecie, to możecie sobie popatrzeć, jak to się odbywa, a jak zmarzniecie, to idźcie do chaty  w osadzie i tam poczekajcie do zakończenia zdjęć.

W kolejnym dniu było już tylko lepiej. Panie charakteryzatorki stwierdziły, że jednak lepiej będziemy prezentować się jako Waregowie i wzniosły się na wyżyny swoich możliwości. Nie powiem efekt nieziemski, normalnie wojownicy jak z dawnych rycin. Jednak najlepsze w tym stroju było to, że nie musieliśmy latać półnadzy, tylko ogrzewała nas dość gruba warstwa materiału i dzięki temu  jakoś dało się przeżyć kolejne godziny na planie, a gdy i to nie dawało rady, z pomocą przychodziła gorzałka.

Po kilku dniach mieliśmy w końcu kręcić obronę grodu Popiela przed wynędzniałymi kmiotami. Jedną z głównych  scen, które były zaplanowane na ten dzień, było potraktowanie napastników gotującą się smołą, która miała być wylana wprost na czerepy atakujących. Pan Jerzy Hofmann zwijał się, jak w ukropie tłumacząc aktorom i statystom, jak mają się zachowywać, a ja z Bartkiem i dwoma innymi Waregami czekaliśmy na bramie przy kotle ze smołą. W pewnym momencie z dołu dało się słyszeć głos reżysera, który tłumaczył statystom, na których miała być wylana zawartość, pilnowanego przez nas garnka ze smołą.

Wpadacie pod bramę i krzyczycie. Nagle z góry leje się smoła, a wy zaczynacie wyć i upadać. Rozumiecie? Leje się smoła, wy krzyczycie i padacie martwi. Powtarzam; LEJE SIĘ SMOŁA!!! – Kierownik, który pilnował nas u góry, najprawdopodobniej myślał w tym momencie o niebieskich migdałach, bo jedyne co usłyszał to „leje się smoła” i jak by wyrwany z głębokiego snu, podbiegł do naszego stanowiska i krzyknął:

Na co czekacie, LEJE SIĘ SMOŁA!! LEJE SIĘ SMOŁA!! NO LEJCIE TĘ SMOŁĘ DO JASNEJ CHOLERY!!!

Chciał wylać, to wylaliśmy. Na dole cisza, jedynie było słychać jęki oblanych napastników i nagle wściekły reżyser z siłą huraganu, rzucając mięsem na prawo i na lewo oznajmił, że on to ma ogólnie gdzieś i że z takim stadem baranów to on już nie chce pracować. No i kto w ogóle kazał (w tym miejscu poszła dość długa wiązanka niecenzuralnych słów) wylać tę (kolejne niecenzuralne słowa) smołę, gdy kamery nie były włączone!! Podobno  cała „afera” została nawet gdzieś opisana w ogólnopolskich gazetach. A co się działo dalej z nami? My już na drugi dzień nie wylewaliśmy smoły, tylko rozgrzewaliśmy się dalej napojami wysokoenergetycznymi i tak dobrnęliśmy do końca planu zdjęciowego.

Festyn Archeologiczny w Biskupinie fakty, informacje i ciekawostki

Najazd na Biskupin inscenizacja
  • Biskupin nazywany jest często „polskimi Pompejami”, choć jego historia sięga znacznie dalej w przeszłość.
  • Osada powstała około VIII wieku p.n.e. i była zamieszkana przez ludność kultury łużyckiej.
  • Odkrycie Biskupina w 1933 roku było zupełnym przypadkiem – zauważył je miejscowy nauczyciel Walenty Szwajcer.
  • Wykopaliska szybko stały się jednymi z najważniejszych badań archeologicznych w Europie.
  • Osada została zbudowana na wyspie na jeziorze, co zapewniało jej naturalną ochronę.
  • Całość otaczała potężna drewniana konstrukcja obronna – wał o długości około 450 metrów.
  • Do osady prowadził drewniany most, który można było łatwo zniszczyć w razie zagrożenia.
  • Domy budowano z drewna dębowego, które doskonale zachowało się dzięki wilgotnemu środowisku.
  • Wszystkie chaty były niemal identyczne – świadczy to o wysokim poziomie organizacji społecznej.
  • W jednej chacie mieszkało nawet 8–10 osób wraz ze zwierzętami.
  • Ulice w osadzie były wyłożone drewnianymi belkami, tworząc coś na kształt pradawnych chodników.
  • Osada była bardzo gęsto zabudowana – mogło w niej mieszkać nawet około 1000 osób.
  • Biskupin spłonął prawdopodobnie w wyniku najazdu lub katastrofy, a następnie został opuszczony.
  • Dzięki temu, że teren był zalany wodą, wiele elementów zachowało się w świetnym stanie przez tysiące lat.
  • W czasie II wojny światowej wykopaliska zostały przerwane przez okupację niemiecką.
  • Niemcy próbowali wykorzystać Biskupin propagandowo, przedstawiając go jako osadę germańską.
  • Po wojnie badania wznowiono i kontynuowano przez dziesięciolecia.
  • Dziś można oglądać rekonstrukcję osady, odtworzoną na podstawie wyników badań archeologicznych.
  • Co roku odbywa się tu Festiwal Archeologiczny w Biskupinie, podczas którego można zobaczyć życie sprzed tysięcy lat.
  • Muzeum Archeologiczne w Biskupinie jest jednym z najważniejszych rezerwatów archeologicznych w Europie i przyciąga turystów z całego świata.
  • Festyn Archeologiczny odbywa się co roku we wrześniu na terenie Muzeum Archeologiczne w Biskupinie.
  • Pierwsza edycja wydarzenia miała miejsce w 1995 roku.
  • Każda edycja festiwalu ma inny motyw przewodni – np. epokę żelaza, czasy rzymskie czy średniowiecze.
  • To jedna z największych imprez archeologicznych w Europie Środkowej.
  • W wydarzeniu biorą udział rekonstruktorzy z wielu krajów, nie tylko z Polski.
  • Podczas festiwalu można zobaczyć wierne rekonstrukcje dawnych bitew.
  • Odwiedzający mogą spróbować dawnych rzemiosł, takich jak garncarstwo czy kowalstwo.
  • Dużą atrakcją są pokazy życia codziennego – od gotowania po budowę chat.
  • Wiele stanowisk jest interaktywnych – można samemu spróbować dawnych technik.
  • W czasie festiwalu odtwarza się dawne stroje z ogromną dbałością o szczegóły.
  • Niektóre stroje powstają na podstawie znalezisk archeologicznych sprzed tysięcy lat.
  • Festyn Archeologiczny przyciąga dziesiątki tysięcy turystów każdego roku.
  • W trakcie wydarzenia można zobaczyć pokazy walk wojowników z różnych epok.
  • Organizowane są również warsztaty dla dzieci i dorosłych.
  • Na miejscu można spróbować potraw inspirowanych dawną kuchnią.
  • Część rekonstruktorów mieszka na terenie festiwalu przez kilka dni, żyjąc jak dawniej.
  • Wydarzenie ma także walor edukacyjny – często uczestniczą w nim szkoły.
  • Festyn Archeologiczny pomaga popularyzować wiedzę o kulturze łużyckiej i historii Biskupina.
  • Festyn Archeologiczny odbywa się w otoczeniu rekonstrukcji pradawnej osady, co potęguje wrażenie podróży w czasie.
  • Dla wielu odwiedzających to nie tylko festyn, ale prawdziwa „żywa lekcja historii”, której nie da się zapomnieć.

Festyn Archeologiczny przydatne informacje praktyczne

Podczas festynu można obserwować rękodzielników podczas pracy.

Jeśli planujesz wyjazd na Festiwal Archeologiczny w Biskupinie, warto się dobrze przygotować – to nie jest zwykłe muzeum, tylko duże wydarzenie plenerowe, które potrafi pozytywnie zmęczyć. Oto najważniejsze wskazówki, które naprawdę się przydadzą.

  • Kiedy jechać i o której przyjść – Festyn Archeologiczny odbywa się zazwyczaj we wrześniu i trwa kilka dni. Największe tłumy są w weekendy – jeśli masz możliwość, wybierz dzień w tygodniu. Najlepiej przyjechać rano, zaraz po otwarciu – unikniesz kolejek i zobaczysz więcej pokazów na spokojnie.
  • Dojazd i parking – Biskupin to niewielka miejscowość, więc w czasie festiwalu robi się naprawdę tłoczno. Na miejscu są parkingi, ale szybko się zapełniają – czasem trzeba zostawić auto dalej i dojść pieszo. Alternatywą jest kolejka wąskotorowa kursująca między Żnin a Biskupin – sama w sobie jest już atrakcją.
  • Bilety kupisz na miejscu, ale w dni szczytowe trzeba liczyć się z kolejkami. Jeśli dostępna jest opcja online – zdecydowanie warto z niej skorzystać. Na teren festiwalu wchodzisz w ramach biletu do Muzeum Archeologicznego w Biskupinie.
  • Ubiór i wygoda – To absolutna podstawa:
    • Wygodne buty (dużo chodzenia po drewnianych pomostach i nierównym terenie).
    • Ubranie „na cebulkę” – wrzesień bywa kapryśny.
    • Kapelusz, czapka i kurtka przeciwdeszczowa – pogoda potrafi się zmienić w ciągu godziny.
  • Jedzenie i picie – Na miejscu są stoiska gastronomiczne, często stylizowane na historyczne – można spróbować ciekawych potraw. Pamiętaj jednak, że ceny mogą być dużo wyższe niż gdzie indziej, a do tego kolejki bywają bardzo długie, dlatego też polecam zabrać ze sobą przekąski.
  • Plan zwiedzania – Festyn Archeologiczny to nie jedno miejsce, tylko wiele stref i pokazów. Dlatego też sprawdź program, wybierz to, co koniecznie chcesz zobaczyć no i pamiętaj by mieć czas na spontaniczne odkrywanie.
  • Inne dobre rady to:
    • Weź gotówkę – nie wszystkie stoiska przyjmują karty.
    • Przygotuj się na tłumy – to bardzo popularne wydarzenie.
    • Zarezerwuj sobie minimum kilka godzin (a najlepiej pół dnia).
    • Jeśli chcesz naprawdę poczuć klimat – zwolnij tempo i obserwuj szczegóły.