Świątynia w jaskini w Batu Cave w Malezji
Azja,  Gdzie byliśmy,  Malezja

Jaskinie Batu Caves – Malezja

Będąc w Malezji a już na pewno, gdy będziecie w Kuala Lumpur, gdzieś w okolicach szczytu listy okolicznych atrakcji, natkniecie się na jaskinie Batu.Batu Caves to zespół jaskiń odnalezionych 130 lat temu na wzgórzach, oddalonych zaledwie kilkanaście kilometrów o stolicy kraju. Szukając informacji o tym miejscu zdziwiło mnie, że odnaleziono je tak niedawno. Nie wiem kto to zrobił, ale domyślam się że był to, któryś z europejskich, dziewiętnastowiecznych podróżników. A musicie wiedzieć, że te jaskinie to nie jakaś tam dziura w skale.

Największa i najbardziej okazała ma około 100 metrów wysokości i podobnie jak kambodżański Angkor Wat, góry Cameron Highlands czy nawet grobowiec Tutanchamona w Egipcie, czekały setki czy tysiące lat na to, by w końcu pojawił się ktoś bystry z Europy i je odkrył. Może więc i my znajdziemy coś niezwykłego, co na zawsze wpisze nasze nazwisko na listę sławnych odkrywców? … Niestety nie tym razem.

Zobaczcie też:

Przygoda w Cameron Highlands
George Town – Street Art
Malowanie woskiem w Batik Craft


Z Kuala Lumpur do Batu Caves dojazd jest prosty i dobrze zorganizowany. Może podjechać miejskim autobusem o numerze 11, taksówką czy bardzo popularnym i znienawidzonym przez taksówkarzy UBER’em. Kursuje też bardzo nowoczesna kolejka miejska KMT, z której my skorzystaliśmy. Plusem jazdy pociągiem jest to, że omija się zakorkowane ulice miasta. Zatkane arterie to największy problem Malezyjskiej stolicy.

Przed wejściem do jaskiń Batu Cave nieopodal Kuala Lumpur w Malezji, u podnóża góry zawsze jest wielu hindusów z rodzinami.
Przed wejściem do jaskiń Batu Cave nieopodal Kuala Lumpur w Malezji, u podnóża góry zawsze jest wielu hindusów z rodzinami. Są tem też setki gołębi, to spora atrakcja dla dzieciaków

Wskoczyliśmy zatem do kolejki na stacji KL Sentral i po niewielkim zamieszaniu przy przesiadce z pociągu do pociągu, dotarliśmy na miejsce. Wcześniej jednak, siedząc w wagonie, poznaliśmy bardzo sympatyczną panią, która co prawda nigdy w Polsce nie była ale znała nasz kraj dzięki Fryderykowi Chopinowi.

Okazało się że jest pianistką i nauczycielką muzyki a jednym z jej marzeń jest odwiedzić Polskę podczas Koncertu Chopinowskiego w warszawskich Łazienkach Królewskich. Zrobiło mi się trochę dziwnie gdyż nigdy na owych koncertach nie byłem, choć mogłem, a ludzie z drugiego końca świata właśnie o tym marzą. Ale jak to kiedyś napisał Michał : Cudze chwalicie swego nie znacie. I choć nie on to wymyślił, teraz wiem o co chodziło.

Jak trafić do jaskiń Batu 

Stację przy Batu Cave dzieli od jaskiń kilkaset metrów. Drogę tą otaczają stragany i sprzedawcy wszystkiego, typowy targ dla turystów. Uwielbiam słodycze, więc wypatrzyłem grupę dzieci tłoczących się przy jednym ze straganów.

Facet w turbanie obracał w dłoniach kolorowe, chyba ryżowe kulki, z powodu bariery językowej nie potrafił nam wyjaśnić czym one są. Jednak dzieciaki dookoła zajadały się nimi z apetytem, więc postanowiłem zaryzykować. Cóż smak kulki w kolorze białym był taki sobie, coś z kokosem w środku, sporą ilością cukru i czegoś, czego nie potrafiłem rozpoznać. Inna z kul w kolorze czerwonym zamiast kokosem smakowała pomarańczami. Magdzie żadna nie zasmakowała więc obie były tylko moje.

Schody prowadzące do świątyń w jaskiniach Batu Cave w Malezji to spore wyzwanie
Schody prowadzące do świątyń w jaskiniach Batu Cave w Malezji to spore wyzwanie

Pokrzepiony cukrem, optymistycznie spojrzałem na 272 stopni, które trzeba pokonać by dotrzeć do grot po środku góry, w tym do tej największej o nazwie Cathedral Cave, czyli Jaskinia Katedralna. Stopni sporo, upał jak w piekarniku, wejście nie było łatwe ale się udało. Nim jednak zaczęliśmy marsz pod górę, strażnik czujnym okiem przyjrzał się naszym ubraniom.

Skupił się przede wszystkim na Magdzie, po pierwsze dlatego, że jest wiele ładniejsza ode mnie, a po drugie kobiety wchodzące do hinduskich świątyń muszą spełniać dość rygorystyczne normy. Ubranie musi być schludne i nie może odkrywać zbyt wiele ciała. Chodzi przede wszystkim o nogi i ramiona, o gołym brzuchu nawet nie ma mowy. Strażnik wydawał się usatysfakcjonowany więc ruszyliśmy dalej.

Posągi z mitologi Hinduskiej 

Mijamy olbrzymi, złoty posąg bóstwa Murugan. Jest to bóg wojny, zwycięża chaos który wprowadza boski ład, coś jak Archanioł Michał u Chrześcijan. Dowiedzieliśmy się, że jedną z wielu niezwykłych rzeczy jakich dokonał Murugan, było pokazanie bogu Śiwie sylaby Om. Teraz wiecie dlaczego wszyscy mnisi robią ommm. Sylaba ta uważana jest za najważniejszą mantrę i jednocześnie jest to dźwięk jaki towarzyszył powstaniu wszechświata.

Podczas wspinaczki mijaliśmy starszych ludzi, czasem otyłych, przy których nasz marsz wydawał się biegiem. Co ciekawe Magdusia wdrapała się na szczyt pierwsza, mi zajęło to więcej czasu. Wytłumaczyłem się tym, że robiłem zdjęcia ale tak naprawdę zupełnie nie miałem sił.

I tu rada, gdy będziecie wspinać się na schody do jaskini, starajcie się niczego nie dotykać. Poręcze są oklejone a na schodach leżą całe tony śmieci, resztek jedzenia, małpich i ptasich odchodów. Nikt tego nie sprząta! Jest to najważniejsza hinduska świątynia poza Indiami, dziennie odwiedza ją kilka tysięcy osób, w okresie hinduskich świąt nawet kilkadziesiąt tysięcy a całe to miejsce przypomina wysypisko śmieci.

To właśnie śmieci i ogólny nieporządek najbardziej nas rozczarował. Zresztą nie po raz pierwszy w Azji widzieliśmy miejsce, w którym matka natura odwaliła kawał dobrej roboty, a potem przyszli ludzie…

Wnętrze jaskiń Batu Cave w Malezji koło Kuala Lumpur pełne jest postaci z mitologii hinduskiej
Wnętrze jaskiń Batu Cave w Malezji koło Kuala Lumpur pełne jest postaci z mitologii hinduskiej

No więc jesteśmy na górze, za plecami widok na miasto i setki spoconych turystów wspinających się mozolnie po stopniach, które my już mieliśmy za sobą. Widok na miasto w dole i odległe drapacze chmur Kuala Lumpur, wspaniały. Widok spoconych turystów, w większości z nadwagą już mniej.

Przed nami groty zamienione przez hindusów w wielką świątynie. Choć nie do końca, jaskinie są tak wielkie, że w ich wnętrzu zbudowano lub ciągle się buduje, kilka mniejszych budynków mających być właśnie świątyniami.

Jaskinie robią wrażenie

Ogromne groty są przepiękne, wysokie na dziesiątki metrów sklepienie ozdobione ostrymi stalaktytami, wiszącymi hen wysoko. Potężne echo kroków krzątających się tu i ówdzie turystów oraz ich przyciszone rozmowy tworzą atmosferę wyniosłości i szacunku dla natury. Przemierzamy jaskinie mijając po drodze kapliczki pełne, jak to u hindusów, kolorowych postaci z ich mitologii.

Zewsząd spoglądają na nas ludzie o głowach małp, krokodyli a gdzieś w głębi, ukryty w cieniu stoi posąg złośliwego boga Ganesa. To mężczyzna o czterech ramionach i głowie słonia. Symbolizuje dostatek i powodzenie finansowe więc po cichu kieruję się ku niemu by poocierać się na szczęście. Niby tak, no wiecie przypadkiem.

Makaki w żyjące w jaskiniach Batu Cave niedaleko Kuala Lumpur w Malezji potrafią być bardzo cierpliwe i sprytne
Makaki w żyjące w jaskiniach Batu Cave niedaleko Kuala Lumpur w Malezji potrafią być bardzo cierpliwe i sprytne

Na samym końcu łańcucha jaskiń jest ta najbardziej spektakularna. Na jej szczycie, w sklepieniu widnieje wielki otwór, przez który do wnętrza wlewa się słońce. Drugi koniec dziury musi znajdować się gdzieś w dżungli gdyż przez niego do środka przedostają się gęsta, soczysta roślinność. Wrażenie niesamowite, promienie słońca, zieleń dookoła i gra świateł, zupełnie jakby jeden z hinduskich bogów zaglądał do środka. Na szczęście ta część jaskiń jest najmniej zagospodarowana i można zapomnieć o bałaganie i gwarze za plecami.

Mieszane uczucia na koniec

Z mieszanymi uczuciami opuszczamy tą wielką naturalną katedrę. Z jednej strony te piękne jaskinie są dziełem natury a mieszkający tu ludzie mają prawo robić z nimi co zechcą. Z drugiej jednak, żal że nie możemy zobaczyć wnętrza góry oczami jej odkrywców sprzed 130 lat.

Schodząc, mijamy mniejszą jaskinie o nazwie Dark Cave. Tam wkraczamy w świat wiecznej ciemności, pełen niesamowitych stworzeń. Żyją w nim nietoperze, owady i mnóstwo gryzonia. Możemy dołączyć do nich za jedyne 35 ringgitów. Wąskie korytarze i niewielkie jaskinie ciągną się ponad dwa kilometry w głąb wielkiej góry. Spacer nimi zajmie nam prawie godzinę.

Co do zwierząt, pamiętać musicie że wszystkie jaskinie są ich pełne. Z większością nie będziecie mieli do czynienia, gdyż nauczyły się one unikać ludzi. Wszystkie poza małpami, które ludzi uwielbiają, a raczej to co ludzie z sobą przynoszą.

Makaki żyjące w pobliskich lasach, chętnie wpadają do jaskiń i jako że są złośliwe i żarłoczne czekają tylko na okazję by okradać powolnych i zmęczonych turystów. Na własne oczy widziałem jak dwie małpy zabrały facetowi picie i jakieś kanapki, a innemu zajmowały statyw do aparatu. Pamiętajcie, wszystko przy sobie i dobrze pozamykane, te małe złodziejaszki nawet na chwilę nie spuszczą Was z oczu i nie przepuszczą żadnej okazji by odebrać co Wasze.

Ramayana Cave w Batu Cave w Malezji jest bardzo kolorowa i pełna postaci z baśni i mitologii hinduskiej
Ramayana Cave w Batu Cave w Malezji jest bardzo kolorowa i pełna postaci z baśni i mitologii hinduskiej

Na samym dole jest jeszcze jedna jaskinia u wejścia, której stoi  piętnastometrowy posąg Hanumana. Jest to małpi pomocnik boga Rama. Świątynia w jaskini Ramayana Cave poświęcona jest właśnie jemu. Wejście kosztuje 5 ringgitów i można tam obejrzeć inscenizacje z przygód bohaterów i stworzeń hinduskiej mitologii. Bardzo nam się tam podobało. Przede wszystkim jest tam chłodno i bardzo kolorowo. Można usiąść i odpocząć, a jeżeli byliście dość sprytni by zabrać jakiś prowiant, którego nie ukradły wam małpy, także się posilić.

Chciałbym jeszcze dodać, że u podnóża góry jest sporo restauracji i garkuchni z indyjskim jedzeniem, na pewno znajdziecie coś dla siebie.
Są owoce i słodkości a jeżeli lubicie pić mleko kokosowe prosto z orzecha to będziecie zachwyceni.

Dla nas była to już ostatnia jaskinia i świątynia w jednym.

A na koniec jeszcze pytanie, czy mogę polecić wizytę w Batu Caves? Oczywiście uważam, że tak. Podobnie Magda, która jest jednak bardziej sceptyczna, nie podobał jej się brud i ogólne zaniedbanie tego wyjątkowego miejsca. Warto je zobaczyć, choćby tylko po to by potem ponarzekać na niechlujstwo Hindusów.

Adres:
Batu Caves, Sri Subramaniam Temple, Kuala Lumpur,

Godziny otwarcia:
Batu Caves Opening Hours: Daily, 06:00 – 21:00

1 jeden ringgit to około 1 złoty więc przelicznik jest prosty


Piotr Kizewski

Autor artykułów i zdjęć dla bloga podróżniczego Nasze Szlaki. Z zamiłowania fotograf i łowca przygód.

7 komentarzy

    • Kamil B.

      Brud to mało powiedziane. Byliśmy tam z rodziną w 2014 i nie uwierzycie ale wchodzę z córką do tej małej świątyni po lewej na samym końcu takiej nieskończonej, a tam jakaś baba robi kupe! Wcześniej tłumaczyłem małej że te świątynie to takie ich kościółki, weź potem wytłumacz dlaczego ktoś sr..a w kościele.
      Do tego chyba była jakaś impreza indyjska czy święto śmieci to hałdy, popalone kwiaty i te plastiki od ich jedzenia. Masakra, choć dobrze wspominam widoki i te jaskinie to ci ludzie tam to gorzej niż te małpy.

      • Piotr

        Piotr

        No aż takich przeżyć to nie mieliśmy. Ktoś wcześniej napisał, że wszystko zależy od tego, kiedy odwiedzimy Batu. Po hucznych hinduskich świętach pewnie jest gorzej. Z tego co słyszeliśmy to w tym czasie przewija się przez te świątynie nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi dziennie. Co byśmy nie myśleli o ich higienie, to jak napisał Zbyszek, jaskinie Batu trzeba zobaczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *