O tym, że na wyspie Langkawi w Malezji trudno się nudzić pisaliśmy już na Naszych Szlakach. Poza pięknymi plażami są tu atrakcje takie jak Galeria Perdana, na pomysł otwarcia której wpadł facet, który przez ponad dwadzieścia lat pełnił funkcję premiera Malezji. Zasłynął z tego że w latach dziewięćdziesiątych pokazał środkowy palec Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu dzięki czemu, jak twierdzą niektórzy, uratował Malezję przed upadkiem finansowym.

W roku 1998 jeszcze raz wypiął się na zachód wygłaszając słynną przemowę na Radzie Gospodarczej Basenu Pacyfiku w Waszyngtonie o różnicy kulturowej między zachodem a wschodem. Warto także wspomnieć o Parku Bohaterów i malezyjskich legend, w którym pełno jest odniesień do legend i mitologii malezyjskiej. Są tu postaci dawnych bohaterów, demonów i księżniczek, tych o które najczęściej toczono spory. Ostatecznie można ruszyć również w mniej popularne części wyspy i pospacerować po polach ryżowych.

Most wiszący nad dżunglą – Sky Bridge na Langkawi

Jednak dla nas na szczyt atrakcji wyspy wskoczył bardzo szybko most Sky Bridge zawieszony ponad 600 metrów nad najstarszą dżunglą na wyspie, w jej północno-zachodniej części. Most rozpięto na szczycie zalesionych gór. Ma on długość ponad 120 metrów i jako, że jest to most wiszący, wspiera się na linach doczepionych do zakotwiczonych w skale kilkudziesięciometrowych pylonów. Podczas silniejszych wiatrów cała konstrukcja wyraźnie buja się na napiętych jak struny linach, dając zwiedzającym dodatkową atrakcję.

Na budowę Sky Bridge władze wyspy wpadły pod koniec zeszłego wieku, lecz dopiero w roku 2003 zebrano wystarczające środki i znaleziono firmę mogącą podołać wyzwaniu. Wykonawcą zostało lokalne przedsiębiorstwo budowlane lecz przy silnym wsparciu doświadczonych Szwajcarów. Mimo to prace trwały ponad rok i architektoniczne cudo zawisło nad ziemią dopiero w roku 2005.

Jak dostać się do mostu Sky Bridge

Jak już pisałem most wisi nad najbardziej zieloną częścią wyspy w Parku Narodowym Langkawi obejmującym najstarszą w Azji południowo-wschodniej dżunglę i lasy tropikalne.

Gdy my odwiedzaliśmy wyspę, panowała tam pora deszczowa i powietrze było nagrzane i wilgotne jak w rosyjskiej łaźni. W ciągu dnia zdarzały się niespodziewane, gorące deszcze, które same w sobie były dla nas wielką przygodą. By dotrzeć do Sky Bridge musieliśmy przejechać niemal całą wyspę, gdyż mieszkaliśmy w  południowej jej części, noszącej nazwę Pantai Cenang.

Zwykle do poruszania się po wyspie używaliśmy skuterów lecz tym razem, ze względu na pogodę wynajęliśmy auto i wczesnym rankiem ruszyliśmy przez niemal puste o tej porze dnia ulice. Jednak dotrzeć do Sky Bridge można z każdej części wyspy transportem publicznym.

Regularnie kursują autobusy lecz najłatwiej jest dojechać tam tak jak my to zrobiliśmy czyli wynajętym środkiem lokomocji. Również taksówki są bardzo tanie zwłaszcza jeżeli znajdziecie jeszcze jakichś chętnych do podróży i podzielicie koszta.

Nasza wyprawa na Sky Bridge na Langkawi

Kapryśna pogoda, jak mogło by się wydawać, nie uprzyjemniła nam wyprawy lecz, wbrew pozorom miała ona pozytywne skutki. W drodze na most spotkaliśmy znacznie mniej turystów niż w piękny i słoneczny dzień. Poza tym mgły unoszące się nad parującą dżunglą dodały całej wyprawie niesamowitego uroku, a to co zobaczyliśmy było zupełnie inne niż obrazy na fotografiach widziane wcześniej.

Na zwiedzających czekają tu wielkie parkingi i całkiem ładne miasteczko turystyczne o nazwie Oriental Village z wszystkimi atrakcjami dostępnymi w takich miejscach. Jest tu kino 6D ???!, 3D Art Museum podobne do tego jakie odwiedziliśmy w Tajlandii. Poza tym restauracje, sklepy i inne tego typu turystyczne przyjemności.

Nas jednak interesuje Sky Cab słynna kolejka zbudowana przez Malezyjskie Linie Lotnicze i rozpięta pomiędzy Oriental Village a szczytem pobliskiej góry na której rozwieszono Sky Bridge.

Szczerze powiem, że niemal dwukilometrowa podróż w szklanej kabinie, sama w sobie jest wielką frajdą. Całą drogę gapiliśmy się, z bezszelestnie sunącej bańki, na umykające w dole wierzchołki olbrzymich drzew. Na niektórych z nich siedziały małpy, z ciekawością patrząc na nas tak jak my na nie.

Bardzo nam się podobało, a miał to być dopiero przedsmak tego co nas czekało. Z kabiny kolejki wyskoczyliśmy na pierwszej stacji i dostaliśmy dwie opcje. Wskoczyć do kolejnej kabiny i za niewielką opłatą dotrzeć do Sky Bridge albo ruszyć pieszo pod górę. Zdecydowaliśmy się na spacer lecz wcześniej pokręciliśmy się po kilku tarasach widokowych.

Każdy z tarasów pozwala oglądać dżunglę poniżej z innej perspektywy. Chwilami mgła nad lasem była tak gęsta, że kabiny kolejki linowej wyłaniały się z niej jak dziwaczne statki obcych w filmach SF. Na tarasach jest kilka restauracji i sklepy z pamiątkami. Minęliśmy też tajemniczego mnicha grającego na dziwnym, zupełnie nam nieznanym instrumencie. Wydobywała się z niego monotonna muzyka bez widocznej ścieżki wiodącej, ale bardzo pasowała do sytuacji.

Po godzinie mieliśmy dość i ruszyliśmy ścieżką pod stromą górę, zostawiając za sobą widokowe tarasy i tajemniczego mnicha z dziwnym instrumentem. Droga nie jest daleka ale dość stroma i w deszczowy dzień trzeba być naprawdę skupionym, gdy maszeruje się pod górę. Po drodze mijaliśmy ostrzeżenia o możliwości spotkania różnych zwierząt.

Niebezpieczne zwierzęta na Sky Bridge - Wyspa Langkawi

Jedne z nich mogły być potencjalnym zagrożeniem, są to węże czy dzikie świnie. Inne jak pewien gatunek małp, są zwyczajnie złośliwe i mogą chcieć zabawić się naszym kosztem. Lepiej unikać i jednych i drugich.   Sky Bridge jest bardzo ciekawą konstrukcją.

Finezyjnie wygięta kładka zbudowana ze stali i szkła wisi na kilku, naprawdę długich pylonach. Długość mostu to ponad 120 metrów, a więc można chwilę połazić. W roku 2012 część mostu przebudowano. Dodano do kładki szklane tafle i muszę przyznać, że czułem dreszcze chodząc po szkle nad kilkuset metrową przepaścią.

Większość turystów, na jakich się natknęliśmy tego dnia, pochodziła z Chin i zabawnie było obserwować jak robią sobie selfie na każdym kolejnym metrze mostu i w każdej możliwej pozie.

Zastanawialiście się kiedyś kto ogląda te ich zdjęcia? Pstrykają je na okrągło i to każdy z nich, muszę kiedyś z ciekawości zalogować się na któreś chińskie medium społecznościowe.

Podsumowanie wizyty na Sky Bridge 

Podsumowując wizyta na Sky Bridge bardzo nam się podobała. Widok mokrej, parującej dżungli będziemy pamiętać długo. Podróż szklanym wagonem na szczyt góry też była bardzo przyjemna.

Natomiast resztę atrakcji jakie przygotowano dla turystów w wiosce u szczytu gór można sobie spokojnie odpuścić. Wyspa ma wiele ciekawszych atrakcji niż marne kasyno czy pseudo kino 6D ???  Myślę, że nie można przylecieć na Langkawi i nie wdrapać się na Sky Bridge. Gorąco polecamy.

Informacje praktyczne

  • Ceny nie są niskie. Podstawowy wjazd zwykłą gondolą, którą dzielimy z innymi pasażerami kosztuje od 55 RM od osoby, co daje jakieś 50 zł. Dostępne są dodatkowe opcje jak prywatna gondola albo taka ze szklaną podłogą. Oczywiście robi się wtedy coraz drożej.
  • Gondola VIP z całym wypasem to koszt 550 RM czyli 500 zł i możliwość wpakowania do środka 6 osób.
  • W cenie wjazdu są pewne atrakcje dostępne w Oriental Village np. SkyRex, SkyDome czy 3d Art Langkawi.
  • Krótki odcinek pomiędzy tarasami widokowymi a Sky Bridge kosztuje dodatkowo 5 RM, oczywiście można wspiąć się na most o własnych siłach.
  • Nam wyprawa no most i zwiedzanie atrakcji wokół niego zajęło kilka godzin, ale można wyrobić się szybkiej.

Ciekawostki

  • Most długi jest na 120 metrów a szeroki na 2 metry.
  • Kładka wisi na wysokości niemal 700 metrów nad poziomem morza.
  • Konstrukcja zawieszona jest na pylonie o długości 82 metrów.
  • Ze względów bezpieczeństwa na moście jednocześnie może przebywać nie więcej niż 200 ludzi.
  • Wszystkie ceny atrakcji podzielone są na te dla turystów i miejscowych. Turyści jak łatwo się domyśleć płacą jeszcze raz tyle co miejscowi.
  • Dżungla widziana z poziomu mostu jest najstarszym lasem podzwrotnikowym w tej części Azji. Jest on rygorystycznie strzeżony i za byle przewinienie na jego terenie czekają na odwiedzających sromotne kary. Śmiecenie traktowane jest niemal jak akt terrorystyczny.
  • Z wysokości mostu, przy dobrej pogodzie zobaczyć można odległą, bajecznie zieloną, Tajlandzką wyspę Ko Tarutao, która cała jest Parkiem Narodowym.